Lidia Chymkowska
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 20
-
- Nie tylko Bollywood
- (towar niedostępny)
Lidia Chymkowska 2010-02-28
Bardzo dobra, z małym ale:) (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
"Nie tylko Bollywood" to zbiór bardzo różnorodnych tematycznie artykułów na temat kina indyjskiego, napisanych - co się czuje - przez autorów, którzy to kino kochają, choć nie są wobec niego zupełnie bezkrytyczni. Znajdziemy tu zarówno szczegółowe analizy pewnych aspektów kinematografii indyjskiej, jak i teksty nieco bardziej syntetyczne, dotykające pewnych problemów, lecz nie zagłębiające się w zbędne w tego typu pozycji szczegóły. Zdecydowana większość tekstów jest bardzo ciekawa, napisana językiem przystępnym dla laików i osób lubiących kino, lecz nie mających za sobą studiów powiązanych z tą dziedziną sztuki (lub pokrewną:D). Jedyny wyjątek stanowi artykuł "Mężczyzna, kobieta i Bollywood. Struktura męskiej dominacji i jej subwersja we współczesnym popularnym kinie hindi" - artykuł bardzo interesujący w treści, jednocześnie jednak bardzo trudny do przyswojenia dla przeciętnego czytelnika. Autor artykułu najwyraźniej zapomniał, że zaletą dzieł tzw. popularnonaukowych powinna być przystępność języka i dążenie do jasności myśli, i naszpikował swój tekst długimi zdaniami złożonymi zawierającymi wyszukane fachowe słownictwo (autor jest absolwentem kulturoznawstwa/filmoznawstwa). Mimo ukończonych studiów i oczytania w wielu dziedzinach, kilkakrotnie musiałam powtórnie czytać fragmenty tego artykułu, by zrozumieć, "co autor miał na myśli", nagromadzenie bowiem obok siebie tak wielu pojęć naukowych zaciemniało przekaz. Tym bardziej szkoda, że akurat ten artykuł był jednym z tych, które zaciekawiły mnie najbardziej - a w trakcie czytania poczułam się jak nieuk, który co drugie słowo powinien sprawdzić w słowniku (albo włączyć tłumacza: bo niby słowa znam, a zdania nie rozumiem...) I jeszcze jedno małe ale: zdarzają się w książce błędy druku, tzw. literówki (co jestem w stanie wybaczyć). Zdarzają się jednak również niekonsekwencje w pisowni nazw własnych, a to już błąd poważniejszy: jeśli bowiem w jednym miejscu bohaterka filmowa nosi imię Sarbojaya, a w drugim Sarboyaja - to jaka w końcu wersja tego imienia jest poprawna(zastanawia się czytelnik, który akurat tego filmu nie zna)? Ogólnie rzecz biorąc, pomimo pewnych "potknięć", książka "Nie tylko Bollywood" zasługuje na uwagę zarówno tych czytelników, którzy interesują się kinem jako dziedziną sztuki, jak również dla tych, którzy interesują się wyłącznie kinem indyjskim:) W skali ocen szkolnych: bardzo dobry z minusem:) -
- Bollywood dla początkujących
- Krzysztof Lipka-Chudzik
- cena: 32,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Lidia Chymkowska 2010-02-18
Dla niepoczątkujących też:) a moze nawet bardziej:) (6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Książka doskonale łącząca ogromną wiedzę o indyjskim kinie z równie bogatą anegdotą - świetnie napisana, "opowiedziana" ze swadą wytrawnego gawędziarza; dostarcza czytelnikowi nie tylko przyjemności, ale i zmusza do pewnych przemyśleń i przewartościowań. Mimo iż tytuł sugeruje, że jest to pozycja dla "początkujących bollymaniaków", to jednak zarówno osoba zupełnie świeża w tym temacie, jak i ta, która ma owe początki dawno za sobą, z przyjemnością zagłębią sie w jej lekturę i odkryją ku swemu zdumieniu, jaki ogrom niespodzianek kryje to przez wielu pogardzane i marginalizowane kino. Pod przykrywką miłej gawędy-opowieści autor przemyca w niemal nieuchwytny sposób mnóstwo faktograficznej wiedzy dotyczącej historii indyjskiej kinematografii, jej specyfiki i cech szczególnych. Nie narzuca przy tym swoich poglądów, lecz stara się zachować życzliwy obiektywizm, z równie wielką sympatią pisząc o aktorach, reżyserach, gatunkach czy filmach, które lubi i ceni, jak i o tych, które (o czym wiem z innych źródeł:)) ceni może nieco mniej:) Krótko mówiąc - jeśli myśleliście dotąd, że kino indyjskie to wyłącznie błahe historyjki pełne bajkowych strojów, piosenek i melodramatów - przeczytajcie tę książkę. Jeśli zaś kochacie Bollywood - przeczytajcie ją tym bardziej; dawno nie czytałam tak przyjaznej czytelnikowi książki popularyzującej X muzę:) -
- Kolekcja Bollywood (4DVD)
- Pooja Bhatt, G. Krishna, Priyadarshan
- (towar niedostępny)
Lidia Chymkowska 2008-06-28
Czy IDG chce nas odstraszyć od Bollywoodu? (4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Z 4 filmów znajdujących się w tym pakiecie obejrzałam trzy; 2 z nich - "Bo to jest miłość" i "Tak bardzo cię kocham" - da się obejrzeć pod warunkiem, że nie nastawimy się na zachwyt, a na dość dobre kino klasy B. Lecz o ile "Bo to jest miłość" jest filmem ciekawym pod względem fabularnym i bardzo dobrze zagranym, o tyle z "Tak bardzo cię kocham" jest już gorzej. Oba powyższe filmy oceniłam na 3-3,5 pkt. Tak dobrze nie jest już z "Dzisiaj tańczę, jutro kocham"... Po obejrzeniu tego - nie ukrywajmy - gniota, ma się chęć powiedzieć: "O Boże, a cóż to było...?" Nie jestem w stanie wypowiedzieć się na temat ostatniego filmu w pakiecie, ale sądząc po opiniach widzów na temat tego dzieła na różnych forach internetowych, można sobie spokojnie ten film darować. Ciekawi mnie tylko jedno: obejrzałam więcej filmów wydanych dotąd przez firmę IDG i poza nielicznymi wyjątkami są to filmy bardzo kiepskie; czym kierują się osoby wybierające takie, a nie inne pozycje do dystrybucji? I dlaczego na każdym z tych filmów (zwłaszcza, gdy stanowią dodatek do gazet) firma IDG wypisuje wielkimi literami hasła "Wielki przebój z Bollywood!" i "Przepiękna opowieść o miłości!", skoro przeważnie nie jest to prawda? Czyżby firma prowadziła działalność sabotażową i próbowała zniechęcić nas, widzów, do zapoznawania się z kinem bollywoodzkim? Bo takie mam wrażenie patrząc na dokonane przez firmę wybory (a mam już za sobą co najmniej kilkadziesiąt obejrzanych filmów Bolly i zapewniam wszystkich, że jest z czego wybierać - pozycji bardzo dobrych i dobrych jest w tym kinie naprawdę dużo; wystarczy zerknąć na to, co wydają firmy Epelpol i Blink, by zrozumieć, o czym mówię). Jeśli zatem chcecie naprawdę się rozerwać, a nie zmarnować przez 4 wieczory po 3 godziny na kiepskie kino, unikajcie tego pakietu, a raczej kupcie wybrane pozycje oddzielnie. -
- Miłość żyje wiecznie - Mohabbatein
- Aditya Chopra
- (towar niedostępny)
Lidia Chymkowska 2008-03-13
Klasyczna opowieść klasycznie opowiedziana (9 z 14 uznało tę recenzję za pomocną.)
"Mohabbatein" to jeden z tych filmów, które nie wzbudzają fajerwerków podczas pierwszego oglądania: opowieść toczy się bowiem powoli, rozwijając jak bela materiału, ujawniając kolejne wzory. Jednak jest to opowieść, która "pozostaje" w widzu po zakończeniu seansu. Tak było ze mną. Spokojne aktorstwo głównych bohaterów (Shah Rukha Khana i Amitabha Bachchana), bardzo delikatnie zagrana rola Meghi (Aishwarya Rai), trzy bardzo różne historie miłosne trzech młodych par o bardzo różnych temperamentach. Za każdym kolejnym razem ten film wywołuje we mnie inne emocje i przyznać muszę, że z każdym kolejnym razem dostrzegam w nim nowe szczegóły i lubię go coraz bardziej (podobnie odbieram zresztą "Żonę dla zuchwałych" i wiele innych bollywoodzkich filmów). Rzeczywiście, pierwsze "podejście" do niego może znużyć, lecz później docenia się subtelnie podane niuanse, dostrzega się półcienie w tej opowieści. Oczywiście, jak każdy film (nie tylko bollywoodzki) tak i ten ma słabsze punkty, ale w ogólnej ocenie jest to jednak zdecydowanie film jeśli nie mistrzowski, to bardzo dobry. Polecam zwłaszcza tym, którzy lubią "Baśnie z tysiąca i jednej nocy" - ten film ma bowiem klimat charakterystyczny dla tamtych opowieści... -
- Chalte Chalte - blisko siebie (2DVD)
- Aziz Mirza
- (towar niedostępny)
Lidia Chymkowska 2008-01-26
Zanim się rozstaniemy, dajmy sobie jeszcze jedną szansę... (12 z 13 uznało tę recenzję za pomocną.)
Aziz Mirza jest reżyserem, który nie unika trudnych tematów, nawet robiąc komedię (czy też tzw. komedię romantyczną). "Chalte Chalte" to opowieść o dwojgu ludziach, którzy pomimo ogromnej, łączącej ich miłości, nie potrafią żyć razem - różnice pochodzenia, różnice charakterów, różnice w sposobie postrzegania świata sprawiają, że uczucie nie wystarcza... Nie wystarcza, by po okresie wzajemnego zauroczenia i fascynacji sobą "przestawić" się na konieczność codziennego znajdowania kompromisów w małżeństwie, konieczność codziennego brania pod uwagę nie tylko swoich potrzeb, ale także uczuć i potrzeb tej drugiej osoby... "Chalte Chalte" to także film o tym, że zawsze jednak gdzieś jest ta iskierka nadziei, dzięki której można zapomnieć o tym, co kochających się ludzi od siebie odepchnęło - bo okazuje się, że jednak łączy ich więcej, niż dzieli. Mówiąc za samym reżyserem, jest to opowieść o drobiazgach, które w małżeństwie okazują się najbardziej - a jednocześnie najmniej - istotne, ale to właśnie dzięki nim małżeństwo jest tym, czym jest: codziennym poznawaniem drugiego człowieka, codziennym zakochiwaniem się w nim na nowo, codziennym uczeniem się, jak tę drugą połowę uszczęśliwić. I nie, nie jest to taka zupełnie lekka, bezproblemowa, kolejna sympatyczna opowieść o miłości po grób - w tej historii sporo jest chwil ciemnych, mrocznych, sporo prawdy o trudnościach, jakie niesie każdy związek, sporo rezygnacji i poddawania się wtedy, gdy należy walczyć o swoje. Oprócz wciągającej, choć toczącej się w niezbyt szybkim tempie historii film ma jeszcze inne zalety: jest świetnie zagrany przez dwójkę głównych aktorów (Shah Rukha Khana i Rani Mukherjee), znajdziemy w nim też oczywiście piękne piosenki bardzo ładnie zobrazowane (i naprawdę szybko wpadające w ucho), kilka naprawdę cudnie zabawnych scenek komediowych. Jest też kilka minusów - pewne sceny są nieco "przerysowane", "czepnęłabym" się też makijażu aktorek - ale tych słabszych punktów jest naprawdę niewiele. Zdecydowanie polecam, nie tylko bollymaniakom, zwłaszcza na szare, zimowe wieczory (wtedy koniecznie trzeba sobie włączyć piosenkę "Tauba Tumhare Ye Ishare" i popatrzeć na przepiękne greckie krajobrazy pełne słońca. -
- Nigdy nie mów żegnaj (2DVD)
- Karan Johar
- (towar niedostępny)
Lidia Chymkowska 2007-11-28
Zdrada zawsze jest bolesna - dla wszystkich. (26 z 29 uznało tę recenzję za pomocną.)
"Nigdy nie mów żegnaj" to typowa historia o dwojgu ludziach, którzy z różnych przyczyn nie zaznawszy szczęścia w małżeństwie, odnajdują je w związku pozamałżeńskim. Historia typowa, ale opowiedziana w nieco inny, "niehollywoodzki", "nieeuropejski" sposób - krótko mówiąc, historia rodem z Bollywoodu, nakręcona w doskonale rozpoznawalnym stylu Karana Johara: pełna emocji, gwałtownych uczuć, jednocześnie zabawna i wzruszająca... Doskonała jest ścieżka muzyczna filmu - piosenki piękne, łatwo wpadające w ucho, cudownie sfilmowane oddają "ducha" opowieści, pokazują widzowi to, do czego bohaterowie sami przed sobą nie chcą - lub nie potrafią - się przyznać. Dobrze zagrane są wszystkie cztery role główne (Abhishek Bachchan został nagrodzony za rolę Rishiego), świetni są występujący w drugoplanowych rolach Amitabh Bachchan i Kirron Kher. Sama opowieść również "wciąga", mimo że właściwie oglądaliśmy podobne historie już wiele razy - to akcenty komediowe (niektóre dość abstrakcyjne) powodują, że nie jest to tylko kolejna ckliwa historyjka z morałem, a nieźle zarysowane postacie głównych bohaterów dają się lubić. Tak, tak, lubimy nawet tych, którzy zdradzają.W Indiach ten film wzbudził ogromne kontrowersje z jednego właściwie powodu: mówi o rozpadzie małżeństwa z przyczyn, które w tradycji hinduskiej nie są uznawane za wystarczające, by małżeństwo przestało istnieć - niedopasowanie charakterów, brak porozumienia między małżonkami, brak szczęscia i spełnienia w związku. Nikt tu nikogo nie bije, nikt nie stosuje przemocy (no, chyba że psychiczną,ale w bardzo niewielkim stopniu), nie ma problemu alkoholizmu... Zatem dlaczego nasi bohaterowie nie są szczęśliwi? I czy - jeśli nie są szczęśliwi - mają prawo szukać szczęścia gdzie indziej? Czy to "inne" szczęście będzie trwałe? Na te pytania próbuje odpowiedzieć Karan Johar - a robi to w sposób delikatniejszy i bardziej dojrzały, niż w swoich wcześniejszych filmach (chociaż i "starego" Karana w tym filmie dostrzeżemy: zdarzają się sceny "przerysowane", "głośne", na granicy absurdu - ale zupełnie nie przeszkadzają one w odbiorze obrazu). Jednym słowem - "Nigdy nie mów żegnaj" to bardzo dobry, wciągający film obyczajowy, z bohaterami, którzy dają się lubić, z piosenkami, które dają się nucić i z przesłaniem, które mówi, że zdrada zawsze jest bolesna: i dla tych, którzy zostali zdradzeni, i dla tych, którzy zdradzili... -
- DON (wydanie dwupłytowe)
- Farhan Akhtar
- (towar niedostępny)
Lidia Chymkowska 2007-09-05
Bardzo dobre wydanie dwupłytowe (9 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)
"Don" to bardzo zgrabnie nakręcony film sensacyjny, z zaskakującymi zwrotami akcji, piosenkami wpadającymi szybko w ucho, doskonale zagrany. Szczególna chwała należy się odtwórcom głównych ról męskich: Shahrukh Khan jako Don/Vijay (w podwójnej roli) jest perfekcyjny, pola nie ustępuje mu Boman Irani w roli ścigającego Dona inspektora DeSilwy. Warto zwrócić uwagę na niezwykłą stylistykę kolorystyczną, w jakiej utrzymany jest film, a także ścieżkę dźwiękową z powtarzającym się motywem przewodnim (remix tytułowej piosenki ze starej wersji filmu z roku 1978). Ogólnie jest to film nie tylko dla miłośników kina bollywoodzkiego i fanów Shahrukh Khana, ale dla wszystkich, którzy lubią dobrą sensację w stylu "Mission Impossible" (z dodatkiem kilku piosenek). Wydanie dwupłytowe ucieszy tych, którzy lubią popatrzeć, jak filmy powstają: dokument "Making of" utrzymany jest w ciekawej formie przesłuchania policyjnego i zdradza kilka tajemnic technicznych, aktorskich i muzycznych, cieszą również wpadki z planu filmowego. Całość dodatków ogląda się z przyjemnością. Nie należy tylko zaglądać do nich przed obejrzeniem filmu (to uwaga dla niecierpliwych), by nie zepsuć sobie zabawy. -
- Dziedzictwo Templariuszy
- Steve Berry
- (towar niedostępny)
Lidia Chymkowska 2007-07-20
Templariusze raz jeszcze (8 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Namnożyło się ostatnio pozycji, tak książkowych, jak i filmowych, w których główną "siłą napędową" jest poszukiwanie zaginionych skarbów ukrytych przed wiekami przez tajemnicze bractwa, które podobno od wieków nie istnieją, a jednak istnieją... Iluminaci, templariusze... Moda na książki tego typu, rozpoczęta na dobrą sprawę przez "Kod Leonarda da Vinci" trwa i nic nie wskazuje na to, że szybko się skończy. "Dziedzictwo templariuszy" zdecydowanie wpisuje się w ten trend - mamy tu poszukiwanie zaginionego przed siedmiuset laty dziedzictwa templariuszy, braci nieistniejącego już podobno zakonu, którzy próbują owo dziedzictwo odnaleźć, intrygi wewnątrz samego zakonu i oczywiście dwoje niewinnych, zaplątanych w całą sprawę przez przypadek bohaterów. No, może nie tak całkiem niewinnych - Stephanie Nelle jest szefową tajnej agencji bezpieczeństwa, a Cotton Malone jej najlepszym - choć od roku byłym - agentem... A jednak ktoś wodzi ich za nos... Choć postacie głównych bohaterów są dość typowe, choć w dużej mierze sama powieść również jest dość typowa dla swojego gatunku, to jednak napisana jest na tyle sprawnie, że ten schematyzm nie pozbawia nas przyjemności czytania. Kilka pomysłów autora na rozwiązanie fabuły naprawdę zasługuje na uznanie - akcja zawiera sporo niespodzianek, bohaterowie drugoplanowi są postaciami barwnymi, interesująco "wchodzącymi w drogę" Cottonowi i Stephanie... Kiedy zaś już dowiadujemy się, czym jest owo zaginione dziedzictwo, to - choć rozwiązanie to może u niektórych wywołać pewne kontrowersje - na chwilę zapominamy o tym, że czytamy wymyśloną historię i poświęcamy się zadumie nad światem i naszym stosunkiem do niego... Przez chwilę ważymy w myślach to, czym naprawdę jest wiara i czym powinna być nasza odpowiedzialność za siebie i za świat, w którym żyjemy... Polecam wszystkim miłośnikom tajnych bractw i teorii spiskowych, wszystkim miłośnikom literatury sensacyjnej i wszystkim tym, którzy lubią dobrze napisaną książkę. -
- Tak bardzo cię kocham
- G. Krishna
- (towar niedostępny)
Lidia Chymkowska 2007-02-26
Bollywood średniej klasy (5 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Tylko 3, bo nie można dać 3,5. Jeśli uznamy za wyznacznik dobrego kina bollywoodzkiego takie filmy jak "Veer-Zaara", "Czasem słońce..." czy "Żona dla zuchwałych", w których akcja jest w zasadzie logicznie uzasadniona, między głównymi bohaterami aż iskrzy, a piosenki same wpadają w ucho (nawet jeśli nie znamy hindi, jak ja), to film "Tak bardzo cię kocham" trochę rozczarowuje. Powiedziałabym, że jest to hinduskie kino klasy B, o ile główni bohaterowie grają dość dobrze - choć nie jest to gra mistrzowska - o tyle o postaciach drugoplanowych właściwie nie da się tego powiedzieć. W trakcie oglądania filmu ma się wrażenie przegadania (a właściwie "przekrzyczenia" - strasznie krzyczą do siebie ci Hindusi), a niektóre sceny są zbyt rozwleczone. Całość jednak da się obejrzeć bez wielkiego przymusu. Dla mnie największą wadą tego akurat filmu były piosenki - nie zapamiętałam ani jednej (co rzadko mi się w filmach Bolly zdarza), przeciwnie, większość po prostu przewinęłam (nawet moja 8-letnia siostrzenica, która ma fioła na punkcie piosenek z filmów Bolly i może ich słuchać przez 10 godzin dziennie, kazała je wyłączyć). Na dodatek choreografia ilustrująca owe piosenki jest dość sztuczna, by nie powiedzieć wręcz staroświecka. W sumie jest to, jak napisałam wcześniej, dość miły film klasy B z sympatycznym, lekko zaskakującym zakończeniem. Może nie do oglądania raz na tydzień, ale przez miłośników Bolly co 2-3 miesiące na pewno. -
- Kyon Ki (+ Kino Domowe)
- Priyadarshan
- (towar niedostępny)
Lidia Chymkowska 2007-02-26
O tym, że "włażenie z butami" w cudze życie nikomu nie wychodzi na zdrowie (5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Film reklamowany jest jako bollywoodzka wersja "Lotu nad kukułczym gniazdem" i rzeczywiście, oba filmy mają ze sobą sporo wspólnego. Ale że mamy do czynienia z filmem Bolly, podobieństwa te są dość powierzchowne. Szpital psychiatryczny wydaje się dość dziwnym miejscem na rozwinięcie pięknej historii miłosnej - a jednak się udało. Na dodatek poznajemy nie jedną, lecz dwie historie miłosne - dwie miłości Ananda to dziewczyna, której śmierć mimowolnie spowodował, i pani doktor, która ma przywrócić mu zdrowie psychiczne... Film nie jest typowym romansem bollywoodzkim, dużo w nim bólu i nieszczęścia, rozczarowań, zawiedzionych nadziei, wyrzutów sumienia, pragnienia spłaty długu moralnego... Brak też typowego happy endu - mamy tu raczej koniec przygnębiający. Morał z tego filmu to morał dla rodziców: pozwólcie swoim dzieciom żyć ich własnym życiem, pozwólcie im popełniać własne błędy i bądźcie wsparciem, a nie kłodą rzucaną pod nogi. Mocną stroną filmu jest aktorstwo Salmana Khana i Kareeny Kapoor, ciekawe są rozwiązania choreograficzne piosenek śpiewanych "w psychiatryku". W sumie film dość dziwny, ale wciągający - trochę jak książka, która momentami nużąc, nie pozwala się odłożyć na bok i sprawia, że czytamy do końca.
- 1
- 2






Merlin in English














![To co dobre [Digipack] - Andrzej Piaseczny](/To-co-dobre_Andrzej-Piaseczny,images_small,11,88697994862.jpg)





