Jellycrusher

Z wykształcenia chemik, z zamiłowania (a od jakiegoś czasu i z zawodu) tłumacz, specjalista od zgryźliwych i złośliwych recenzji dzieł tzw. popkultury (nie mylić z popeliną ;)
Rekomendacje:
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 151
-
- Kocie furtki i pułapki na myszy
- Harry Oliver
- cena: 27,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Jellycrusher 2012-04-16
Populizacja, nie popularyzacja (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Popularyzowanie nauki i techniki łatwe nie jest, a im mniej wie docelowy odbiorca, tym więcej pułapek czyha na autora pragnącego mu przybliżyć meandry współczesnej wiedzy. Książka Olivera to charakterystyczny przykład tej trudności - napisana jest sprawnym, dowcipnym językiem (i dobrze przetłumaczona, choć nie wszystkie gry słowne udało się oddać, padła np. ta z bateriami i masłem (butter)). Równocześnie jednak pełna jest błędów i nieścisłości, wynikających czasem nawet nie z chęci (nadmiernego) uproszczenia zagadnienia, ale ze zwykłego niedbalstwa autora czy wydawcy; poniżej cytuję niektóre. S56: czworościan nie jest figurą, tylko bryłą (figury są płaskie, np. trójkąt). S62: polietylen nie jest produktem ubocznym rafinacji ropy, tylko produktem polimeryzacji etenu (który MOŻE być produktem rafinacji ropy). S63: wentylator w odkurzaczu nie wytwarza próżni, a podciśnienie; termin "odkurzacz próżniowy" to błędne tłumaczenie "vacuum cleaner". S70: Jaffa Cakes to ciastka znane w Polsce jako delicje i wypadałoby o tym wspomnieć w przypisie do POLSKIEGO przekładu. S81: nazwa margaryny pochodzi od łac. margarita – perła (margaryna miała kiedyś kolor perłowy). S98: szampan (i inne napoje) musują za sprawą DWUTLENKU, a nie tlenku węgla (który jest toksyczny!). S152: koszenila to nazwa barwnika, nie owada; czerwce, z których się ją uzyskuje, są pluskwiakami, nie mszycami (mszyce to inna rodzina pluskwiaków). S161: do pasty do zębów nie dodaje się fluoru (silnie trujący!), tylko związków fluoru. S174: prozac to chlorowodorek fluoksetyny, a nie "chlorowodór fluoksetyny". S186: mastykator Hancocka przeżuwał nie gumę, a kauczuk (zaszkodziła wieloznaczność słowa "rubber"). S188: "pajęczy jedwab" to zbyt dosłowne tłumaczenie terminu "spider silk", który w polszczyźnie nazywa się najczęściej "nić pajęcza". S217: CERN to Europejski Ośrodek Badań Jądrowych, nie "Europejskie Laboratorium Fizyki Cząstek". S219: komputer z "Odysei kosmicznej" nazywa się HAL9000, nie "Hall". S224: nazwa "ołówek" pochodzi od stosowanych do rysowania w starożytności i średniowieczu pręcików ołowianych, nie od tego, że grafit jest podobny do ołowiu. S231: personalia Rosjan należy spolszczać, a nie oddawać je w polskim tekście anglosaską transkrypcją, zatem Władimir (nie Vladimir) Zworykin. S247: gaśnice węglanowe nie wyrzucały wody "dzięki sprężonemu powietrzu", tylko dzięki CO2 powstającemu w reakcji węglanu z kwasem winowym. S261: bicykl miał wielkie przednie koło, a nie tylne. S268: wiatrakowiec/autożyro ma niewiele wspólnego ze śmigłowcami i lata na zupełnie innej zasadzie; górne śmigło pozbawione własnego napędu obraca się pod wpływem powietrza i zwiększa siłę nośną, ale nie umożliwia pionowego startu ani zawisu, jak w śmigłowcach. S276: Thomas Telford nie mógł budować dróg na początku XX wieku, ponieważ zmarł w 1834 roku). Drażni też anglocentryzm autora, słabo tuszowany przez tłumacza. W życiu np. nie słyszałem, żeby ktoś w Polsce adidasy nazywał snikersami (od skradania się). -
- Zestaw Logitech MK260 Wrls Desktop 920-003010
- (towar niedostępny)
Jellycrusher 2012-04-06
Nieźle, ale...
Zestaw charakteryzuje się dobrą jakością (marka zobowiązuje), a brak plączących się kabli jest dużą zaletą. Niestety są i wady: 1) brak diod sygnalizujących wciśnięcie NumLocka czy CapsLocka (pewnie wtedy dwie bateryjki nie wystarczyłyby na rok pracy); 2) mało klawiszy dodatkowych, szczególnie bolesny jest brak klawiszy "następny/poprzedni utwór"; 3) KRÓTKI LEWY SHIFT, który zmniejszono (co modne u tego producenta), żeby zdublować obok niego backslash. Jest to kompletnie zbędne i absurdalne, bardzo mocno utrudnia szybkie pisanie, a co najważniejsze, NIE WIDAĆ TEGO NA ZDJĘCIU KLAWIATURY WIDOCZNYM NA PUDEŁKU. Kolejną wadą w moim odczuciu jest pośredni skok klawiszy, który co prawda nie jest tak tragiczny, jak minimalny skok klawiatur laptopowych, ale i nie jest normalnym, dużym skokiem klawiatur tradycyjnych, do jakiego jestem przyzwyczajony. Mam też nadzieję, że zabezpieczenie przed płynami jest lepsze niż dawniej, bo LGK G110 udało mi się załatwić... herbatą! -
- V jak Vendetta - Premium Collection (2 DVD)
- James McTeigue
- cena: 25,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 14 dni )
Jellycrusher 2012-03-21
T jak tak sobie (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Jak widać z tego filmu, ekranizowanie komiksów jest rzeczą nieprostą. Polegli na tym polu nawet tacy spece, jak bracia Wachowski; ich dzieło broni się tylko momentami. Największa w tym zasługa Hugo Weavinga, który choć pozbawiony przez maskę najbardziej wyrazistego środka aktorskiej ekspresji, potrafi zrekompensować to przede wszystkim głosem. Reszta obsady, może poza komisarzem Finchem, wypada dużo słabiej. Hurt jako dyktator jest bardziej groteskowy niż przerażający (boję się wspomnieć, którą postać z naszej sceny politycznej przypomina ;) a Portman przez większość filmu brzmi niczym Andie McDowell. Mniej więcej pierwsza godzina filmu toczy się składnie i ogląda się go dobrze, jednak potem na monolicie scenariusza pojawia się coraz więcej rys, a postacie zaczynają tracić psychologiczną wiarygodność i zachowują się może nawet nie nierozsądnie, a po prostu niekonsekwentnie. Trudno uznać za sensowne, że poszukiwana przez reżimową policję Evey po prostu odchodzi z domu V i żyje sobie normalnie (tylko nie wiadomo, gdzie mieszka i za co właściwie żyje). Koncepcyjnie komiks (i film) są spadkobiercami 1984 Orwella, który chyba jako pierwszy opisał totalitarną Anglię, a uczynił to na tyle kompletnie i przerażająco, że trudno mu dorównać. Przy oglądaniu V trudno też uniknąć porównań z "jubileuszową" adaptacją 1984 ze wspaniałym Richardem Burtonem i - ciekawostka - Johnem Hurtem właśnie. Porównanie to wypada raczej kiepsko dla V, mimo iż adaptacja Orwella jest skromniejsza. Na koniec V bracia W. serwują nam jeszcze największy błąd większości filmów o rewolucji: oto stara władza zostaje obalona, a potem wszyscy żyją długo i szczęśliwie. To mit jeno, po rewolucji bywa gorzej, co zresztą wszyscy znamy z autopsji. -
- V jak Vendetta - Premium Collection (Blu-Ray)
- James McTeigue
- cena: 76,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Jellycrusher 2012-03-21
T jak tak sobie
Jak widać z tego filmu, ekranizowanie komiksów jest rzeczą nieprostą. Polegli na tym polu nawet tacy spece, jak bracia Wachowski; ich dzieło broni się tylko momentami. Największa w tym zasługa Hugo Weavinga, który choć pozbawiony przez maskę najbardziej wyrazistego środka aktorskiej ekspresji, potrafi zrekompensować to przede wszystkim głosem. Reszta obsady, może poza komisarzem Finchem, wypada dużo słabiej. Hurt jako dyktator jest bardziej groteskowy niż przerażający (boję się wspomnieć, którą postać z naszej sceny politycznej przypomina ;) a Portman przez większość filmu brzmi niczym Andie McDowell. Mniej więcej pierwsza godzina filmu toczy się składnie i ogląda się go dobrze, jednak potem na monolicie scenariusza pojawia się coraz więcej rys, a postacie zaczynają tracić psychologiczną wiarygodność i zachowują się może nawet nie nierozsądnie, a po prostu niekonsekwentnie. Trudno uznać za sensowne, że poszukiwana przez reżimową policję Evey po prostu odchodzi z domu V i żyje sobie normalnie (tylko nie wiadomo, gdzie mieszka i za co właściwie żyje). Koncepcyjnie komiks (i film) są spadkobiercami 1984 Orwella, który chyba jako pierwszy opisał totalitarną Anglię, a uczynił to na tyle kompletnie i przerażająco, że trudno mu dorównać. Przy oglądaniu V trudno też uniknąć porównań z "jubileuszową" adaptacją 1984 ze wspaniałym Richardem Burtonem i - ciekawostka - Johnem Hurtem właśnie. Porównanie to wypada raczej kiepsko dla V, mimo iż adaptacja Orwella jest skromniejsza. Na koniec V bracia W. serwują nam jeszcze największy błąd większości filmów o rewolucji: oto stara władza zostaje obalona, a potem wszyscy żyją długo i szczęśliwie. To mit jeno, po rewolucji bywa gorzej, co zresztą wszyscy znamy z autopsji. -
- Sherlock - seria 1. Studium w różu
- Euros Lyn, Paul McGuigan
- cena: 26,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Jellycrusher 2012-02-26
Ujdzie (1 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Karkołomna idea polegająca na uwspółcześnieniu najbardziej - obok postaci dickensowskich - znanego symbolu wiktoriańskiej Anglii został zrealizowany całkiem nieźle. Uwspółcześnianie klasyków literatury nie jest pomysłem oryginalnym (wystarczy wspomnieć musicale "Kiss me, Kate" i "West Side Story"), ale zawsze bardzo ryzykownym. Dopasowywanie tego, co wszyscy znają, do dzisiejszych realiów, może skończyć się żałośnie, zwłaszcza gdy górę nad zdrowym rozsądkiem wezmą mody i poprawność idiotyczna, tj. pardon polityczna. Na szczęście w tym serialu na ogół nie ma to miejsca i ogląda się go w miarę przyjemnie. Ostatecznie jednak lepszy jest Holmes Guya Ritchiego - i trudno oprzeć się wrażeniu, że ów serial bardzo mocno się filmem Ritchiego inspiruje, przynajmniej jeśli chodzi o charakter postaci. -
- Elect The Dead Symphony [Digipack]
- Serj Tankian
- cena: 71,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Jellycrusher 2012-02-24
Skończone arcydzieło
To po prostu coś niesamowitego. Orkiestrowa aranżacja nadała utworom z bardzo dobrej płyty "Elect the Dead" zupełnie nowy wymiar, wynosząc je daleko ponad rockową codzienność. Nawet fragmenty, które przy słuchaniu studyjnego płyty Tankiana niespecjalnie zapadały w pamięć, tu bez wyjątku wywołują ciarki na plecach. Bogate możliwości głosowe wokalisty zostały tu uwypuklone fenomenalnie. Ten koncert to po prostu zjawisko z gatunku tych, które zdarzają się w muzyce bardzo rzadko. -
- Sekrety potężnej piątki
- Raman Hui
- cena: 28,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Jellycrusher 2012-01-14
Niewiele
Jeden ponaddwudziestominutowy filmik - tyle pozostało z zapowiadanego serialu, który miał być prequelem Kung Fu Pandy. Choć filmik jest zabawny i choć towarzyszy mu niemała liczba ciekawych dodatków, sprzedawanie tego jako osobnego DVD, w sytuacji, gdy za zbliżoną cenę można nabyć wiele pełnometrażowych kreskówek z dodatkami, to typowe naciąganie klienta i odcinanie kuponów. -
- Głośne rzymskie procesy karne
- cena: 30,11 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Jellycrusher 2011-12-24
Starożytny Rzym od strony prawa (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Nie jest to książka dla każdego, a w każdym razie nie dla zwolenników szybkich sensacji. Oczywiście traktuje także o sensacjach z tamtej epoki, ale zawiera przy okazji solidną oprawę historyczną. Miłośnik historii znajdzie tam natomiast sporo bardziej i mniej znanych faktów, które dowiodą, że prawnicze przepychanki i manipulacje, które najlepiej znamy z amerykańskich dramatów i seriali sądowych/kryminalnych, zostały wynalezione dawno temu przez Rzymian tak jak i cała reszta stosowanych współcześnie zasad prawnych. Niestety książka pozbawiona jest korekty językowej, przez co do druku przedostały się banalne błędy językowe w rodzaju "nadal pozostaje" i stylistyczne (na przykład używanie "jednak" zdanie po zdaniu). Trochę zaskakuje włączenie przez autora także procesu Jezusa (chyba że uznamy, iż przymiotnik "rzymskie" dotyczy całego Cesarstwa, a nie tylko jego stolicy), a już zupełnie dziwne jest to, że autor traktuje ewangelie, jakby były wiarygodnymi źródłami historycznymi. Ma przecież świadomość, że są one w wielu miejscach kompletnie sprzeczne, że nie zostały spisane przez świadków wydarzeń, że pochodzą z czasów o wiele późniejszych niż przełom tysiącleci, i że ich tekst chrześcijanie wielokrotnie poprawiali w celu dopasowania go do aktualnych kanonów wiary. Tym niemniej książka Macieja Jońcy zapewnia ciekawy wgląd w kawałek historii tego, co jest fundamentem współczesnej cywilizacji. -
- Sherlock Holmes - Premium Collection (2 DVD)
- Guy Ritchie
- cena: 25,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Jellycrusher 2011-12-24
Holmes niesforny (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Byłem uprzedzony do tego pomysłu od pierwszych zajawek. Jak to, Holmes i Watson, chłodni i dystyngowani angielscy gentlemani, piorą się po mordach i strzelają? Jednak okazało się, że film Ritchiego to przykład wariackiego kina, które uwielbiam, a przy okazji pokaz wysokiej klasy profesjonalizmu, nie tylko ze strony reżysera, ale i aktorów, scenografów, operatora oraz - last not least - twórcy genialnie dopasowanej muzyki, Hansa Zimmera. Być może ktoś poczuje się rozczarowany zakończeniem, ale mnie się podoba jego racjonalizm. Poza tym adaptacji typu "chłodni i dystyngowani angielscy gentlemani" było już aż nadto, a ten film podchodzi do atmosfery epoki ze sporą pieczołowitością. Jest to zdecydowanie lepsze podejście od uwspółcześnienia Holmesa i Watsona (chociaż ten serial nie jest zły) albo od odmładzania bohaterów (co w przypadku duetu H&W niespecjalnie wyszło nawet Spielbergowi, a w przypadku np. przeróbki mitu arturiańskiego na serial dla młodzieży z młodzieżowymi bohaterami okazało się kompletnym idiotyzmem). Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że Holmes według Ritchiego jest bliższy literackiemu pierwowzorowi niż Holmes - opanowany gentleman, jaki utrwalił się w zbiorowej świadomości. -
- Sherlock Holmes - Premium Collection (Blu-Ray)
- Guy Ritchie
- cena: 64,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Jellycrusher 2011-12-24
Holmes niesforny (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Byłem uprzedzony do tego pomysłu od pierwszych zajawek. Jak to, Holmes i Watson, chłodni i dystyngowani angielscy gentlemani, piorą się po mordach i strzelają? Jednak okazało się, że film Ritchiego to przykład wariackiego kina, które uwielbiam, a przy okazji pokaz wysokiej klasy profesjonalizmu, nie tylko ze strony reżysera, ale i aktorów, scenografów, operatora oraz - last not least - twórcy genialnie dopasowanej muzyki, Hansa Zimmera. Być może ktoś poczuje się rozczarowany zakończeniem, ale mnie się podoba jego racjonalizm. Poza tym adaptacji typu "chłodni i dystyngowani angielscy gentlemani" było już aż nadto, a ten film podchodzi do atmosfery epoki ze sporą pieczołowitością. Jest to zdecydowanie lepsze podejście od uwspółcześnienia Holmesa i Watsona (chociaż ten serial nie jest zły) albo od odmładzania bohaterów (co w przypadku duetu H&W niespecjalnie wyszło nawet Spielbergowi, a w przypadku np. przeróbki mitu arturiańskiego na serial dla młodzieży z młodzieżowymi bohaterami okazało się kompletnym idiotyzmem). Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że Holmes według Ritchiego jest bliższy literackiemu pierwowzorowi niż Holmes - opanowany gentleman, jaki utrwalił się w zbiorowej świadomości.






Merlin in English






![Myśliwiecka [Digipack] - Artur Andrus](/Mysliwiecka_Artur-Andrus,images_small,4,MYSTCD188.jpg)













