Jellycrusher

Z wykształcenia chemik, z zamiłowania (a od jakiegoś czasu i z zawodu) tłumacz, specjalista od zgryźliwych i złośliwych recenzji dzieł tzw. popkultury (nie mylić z popeliną ;)
Rekomendacje:
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 145
-
- Sekrety potężnej piątki
- Raman Hui
- cena: 28,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Jellycrusher 2012-01-14
Niewiele
Jeden ponaddwudziestominutowy filmik - tyle pozostało z zapowiadanego serialu, który miał być prequelem Kung Fu Pandy. Choć filmik jest zabawny i choć towarzyszy mu niemała liczba ciekawych dodatków, sprzedawanie tego jako osobnego DVD, w sytuacji, gdy za zbliżoną cenę można nabyć wiele pełnometrażowych kreskówek z dodatkami, to typowe naciąganie klienta i odcinanie kuponów. -
- Głośne rzymskie procesy karne
- cena: 30,11 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Jellycrusher 2011-12-24
Starożytny Rzym od strony prawa (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Nie jest to książka dla każdego, a w każdym razie nie dla zwolenników szybkich sensacji. Oczywiście traktuje także o sensacjach z tamtej epoki, ale zawiera przy okazji solidną oprawę historyczną. Miłośnik historii znajdzie tam natomiast sporo bardziej i mniej znanych faktów, które dowiodą, że prawnicze przepychanki i manipulacje, które najlepiej znamy z amerykańskich dramatów i seriali sądowych/kryminalnych, zostały wynalezione dawno temu przez Rzymian tak jak i cała reszta stosowanych współcześnie zasad prawnych. Niestety książka pozbawiona jest korekty językowej, przez co do druku przedostały się banalne błędy językowe w rodzaju "nadal pozostaje" i stylistyczne (na przykład używanie "jednak" zdanie po zdaniu). Trochę zaskakuje włączenie przez autora także procesu Jezusa (chyba że uznamy, iż przymiotnik "rzymskie" dotyczy całego Cesarstwa, a nie tylko jego stolicy), a już zupełnie dziwne jest to, że autor traktuje ewangelie, jakby były wiarygodnymi źródłami historycznymi. Ma przecież świadomość, że są one w wielu miejscach kompletnie sprzeczne, że nie zostały spisane przez świadków wydarzeń, że pochodzą z czasów o wiele późniejszych niż przełom tysiącleci, i że ich tekst chrześcijanie wielokrotnie poprawiali w celu dopasowania go do aktualnych kanonów wiary. Tym niemniej książka Macieja Jońcy zapewnia ciekawy wgląd w kawałek historii tego, co jest fundamentem współczesnej cywilizacji. -
- Sherlock Holmes - Premium Collection (2 DVD)
- Guy Ritchie
- cena: 25,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Jellycrusher 2011-12-24
Holmes niesforny (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Byłem uprzedzony do tego pomysłu od pierwszych zajawek. Jak to, Holmes i Watson, chłodni i dystyngowani angielscy gentlemani, piorą się po mordach i strzelają? Jednak okazało się, że film Ritchiego to przykład wariackiego kina, które uwielbiam, a przy okazji pokaz wysokiej klasy profesjonalizmu, nie tylko ze strony reżysera, ale i aktorów, scenografów, operatora oraz - last not least - twórcy genialnie dopasowanej muzyki, Hansa Zimmera. Być może ktoś poczuje się rozczarowany zakończeniem, ale mnie się podoba jego racjonalizm. Poza tym adaptacji typu "chłodni i dystyngowani angielscy gentlemani" było już aż nadto, a ten film podchodzi do atmosfery epoki ze sporą pieczołowitością. Jest to zdecydowanie lepsze podejście od uwspółcześnienia Holmesa i Watsona (chociaż ten serial nie jest zły) albo od odmładzania bohaterów (co w przypadku duetu H&W niespecjalnie wyszło nawet Spielbergowi, a w przypadku np. przeróbki mitu arturiańskiego na serial dla młodzieży z młodzieżowymi bohaterami okazało się kompletnym idiotyzmem). Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że Holmes według Ritchiego jest bliższy literackiemu pierwowzorowi niż Holmes - opanowany gentleman, jaki utrwalił się w zbiorowej świadomości. -
- Sherlock Holmes - Premium Collection (Blu-Ray)
- Guy Ritchie
- cena: 76,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Jellycrusher 2011-12-24
Holmes niesforny
Byłem uprzedzony do tego pomysłu od pierwszych zajawek. Jak to, Holmes i Watson, chłodni i dystyngowani angielscy gentlemani, piorą się po mordach i strzelają? Jednak okazało się, że film Ritchiego to przykład wariackiego kina, które uwielbiam, a przy okazji pokaz wysokiej klasy profesjonalizmu, nie tylko ze strony reżysera, ale i aktorów, scenografów, operatora oraz - last not least - twórcy genialnie dopasowanej muzyki, Hansa Zimmera. Być może ktoś poczuje się rozczarowany zakończeniem, ale mnie się podoba jego racjonalizm. Poza tym adaptacji typu "chłodni i dystyngowani angielscy gentlemani" było już aż nadto, a ten film podchodzi do atmosfery epoki ze sporą pieczołowitością. Jest to zdecydowanie lepsze podejście od uwspółcześnienia Holmesa i Watsona (chociaż ten serial nie jest zły) albo od odmładzania bohaterów (co w przypadku duetu H&W niespecjalnie wyszło nawet Spielbergowi, a w przypadku np. przeróbki mitu arturiańskiego na serial dla młodzieży z młodzieżowymi bohaterami okazało się kompletnym idiotyzmem). Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że Holmes według Ritchiego jest bliższy literackiemu pierwowzorowi niż Holmes - opanowany gentleman, jaki utrwalił się w zbiorowej świadomości. -
- Sherlock Holmes (Blu-Ray)
- Guy Ritchie
- (towar niedostępny)
Jellycrusher 2011-12-24
Holmes niesforny
Byłem uprzedzony do tego pomysłu od pierwszych zajawek. Jak to, Holmes i Watson, chłodni i dystyngowani angielscy gentlemani, piorą się po mordach i strzelają? Jednak okazało się, że film Ritchiego to przykład wariackiego kina, które uwielbiam, a przy okazji pokaz wysokiej klasy profesjonalizmu, nie tylko ze strony reżysera, ale i aktorów, scenografów, operatora oraz - last not least - twórcy genialnie dopasowanej muzyki, Hansa Zimmera. Być może ktoś poczuje się rozczarowany zakończeniem, ale mnie się podoba jego racjonalizm. Poza tym adaptacji typu "chłodni i dystyngowani angielscy gentlemani" było już aż nadto, a ten film podchodzi do atmosfery epoki ze sporą pieczołowitością. Jest to zdecydowanie lepsze podejście od uwspółcześnienia Holmesa i Watsona (chociaż ten serial nie jest zły) albo od odmładzania bohaterów (co w przypadku duetu H&W niespecjalnie wyszło nawet Spielbergowi, a w przypadku np. przeróbki mitu arturiańskiego na serial dla młodzieży z młodzieżowymi bohaterami okazało się kompletnym idiotyzmem). Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że Holmes według Ritchiego jest bliższy literackiemu pierwowzorowi niż Holmes - opanowany gentleman, jaki utrwalił się w zbiorowej świadomości. -
- Czterdziestoletni prawiczek
- Judd Apatow
- cena: 19,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Jellycrusher 2011-11-27
Dowcip poniżej pasa
Ten film to dalekie popłuczyny po Woody Allenie. Niestety, twórcy tego filmu nie są Allenem, nawet jeśli wziąć ich wszystkich razem włącznie ze sprzątaczką studia i chłopakiem, który przynosił ekipie pizzę. -
- Rango
- Gore Verbinski
- cena: 51,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Jellycrusher 2011-10-14
Za garść piachu (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oto film animowany dla wyrobionego widza. Rzecz jasna przez amerykańskich speców od marketingu i zyskingu za wszelką cenę natychmiast zaanektowany jako "kolejna animacja komputerowa dla dzieci", co jest bzdurą wręcz piramidalną. TEN FILM NIE NADAJE SIĘ DLA DZIECI, zwłaszcza małych. Po pierwsze dlatego, że mogą się wystraszyć zakazanych zwierzęcych mord, których w nim pełno, a po drugie - bo nie zrozumieją 99% aluzji do klasyki kina, jakie się w nim pojawiają. Obstawiam, że bardzo młody widz wypatrzy przede wszystkim autoparodię Verbinskiego z "Piratów z Karaibów", natomiast cytaty z "Czasu apokalipsy", "W samo południe", "Rio Bravo" i wielu innych klasyków umkną mu, potraktowane głównie jako zwykły składnik standardowej westernowej historyjki. Tymczasem ta historyjka jest mało standardowa, chociaż właśnie ze standardów się naśmiewa. Ekipa Verbinskiego przyrządziła fenomenalny pastisz westernu oraz antywesternu, doskonały nie tylko przez dowcip, ale i dzięki stronie artystycznej. Tak pięknej - mimo obecności sporej liczby ww. zakazanych mord - animacji jeszcze nie widziałem. Sceny nocne, pustynne, niebo o zachodzie słońca wywołują niekłamany zachwyt widza. Niezawodny Hans Zimmer dowiódł swej wszechstronności, komponując soundtrack, który mimo wielu aluzji (przede wszystkim do muzyki Morricone ze spaghetti westernów) pozostał oryginalny, a przede wszystkim zabawny (przypomina poza tym muzykę do zwariowanych gier z serii Deathspank). Zaś umieszczenie w filmie zespołu mariachi w osobach czterech sówek, komentujących akcję niczym (jak zauważyli lepsi recenzenci) chór w greckiej tragedii, było posunięciem iście genialnym. Fabuła wychodzi od sztampy - do miasta nękanego przez bandytów na usługach niegodziwego bogacza przybywa mściciel i robi porządek, przy okazji zdobywając kobietę (tu jaszczurkę o wdzięcznym imieniu Fasola). Przy okazji jednak ów mściciel nie jest typowym rewolwerowcem z pogranicza prawa, a niepewnym własnej tożsamości kameleonem (szkoda, że owej kameleonowatości twórcy filmu prawie nie wykorzystali). Znajdzie więc nie tylko kobietę, ale i prawdę o sobie, a na dodatek posadę, bo nie będzie musiał odjeżdżać w zachód słońca, co było zwykle w westernach udziałem mściciela. To połączenie ogranego motywu i postmodernistycznego dydaktyzmu jest strawne głównie dzięki mistrzostwu autorów, bo w wielu innych amerykańskich filmach stanowi kompletnie niestrawny miszmasz. Oryginalne głosy, w tym oczywiście Johnny Depp, to popis rewelacyjnego aktorstwa. Ale i my nie mamy się czego wstydzić, gdyż polski dubbing jest z najwyższej półki, a przekład - znakomity. Słowem, "Rango" to jazda obowiązkowa dla każdego miłośnika animacji, a także miłośnika westernu, który potrafi się śmiać ze swojego ulubionego gatunku filmowego. -
- Rango (Blu-Ray)
- Gore Verbinski
- cena: 90,24 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Jellycrusher 2011-10-14
Za garść piachu
Oto film animowany dla wyrobionego widza. Rzecz jasna przez amerykańskich speców od marketingu i zyskingu za wszelką cenę natychmiast zaanektowany jako "kolejna animacja komputerowa dla dzieci", co jest bzdurą wręcz piramidalną. TEN FILM NIE NADAJE SIĘ DLA DZIECI, zwłaszcza małych. Po pierwsze dlatego, że mogą się wystraszyć zakazanych zwierzęcych mord, których w nim pełno, a po drugie - bo nie zrozumieją 99% aluzji do klasyki kina, jakie się w nim pojawiają. Obstawiam, że bardzo młody widz wypatrzy przede wszystkim autoparodię Verbinskiego z "Piratów z Karaibów", natomiast cytaty z "Czasu apokalipsy", "W samo południe", "Rio Bravo" i wielu innych klasyków umkną mu, potraktowane głównie jako zwykły składnik standardowej westernowej historyjki. Tymczasem ta historyjka jest mało standardowa, chociaż właśnie ze standardów się naśmiewa. Ekipa Verbinskiego przyrządziła fenomenalny pastisz westernu oraz antywesternu, doskonały nie tylko przez dowcip, ale i dzięki stronie artystycznej. Tak pięknej - mimo obecności sporej liczby ww. zakazanych mord - animacji jeszcze nie widziałem. Sceny nocne, pustynne, niebo o zachodzie słońca wywołują niekłamany zachwyt widza. Niezawodny Hans Zimmer dowiódł swej wszechstronności, komponując soundtrack, który mimo wielu aluzji (przede wszystkim do muzyki Morricone ze spaghetti westernów) pozostał oryginalny, a przede wszystkim zabawny (przypomina poza tym muzykę do zwariowanych gier z serii Deathspank). Zaś umieszczenie w filmie zespołu mariachi w osobach czterech sówek, komentujących akcję niczym (jak zauważyli lepsi recenzenci) chór w greckiej tragedii, było posunięciem iście genialnym. Wersja BD daje ciekawą możliwość spaceru po miasteczku będącym miejscem akcji i zapoznania się z charakterystykami - bardzo zabawnymi zresztą - niektórych postaci. Fabuła wychodzi od sztampy - do miasta nękanego przez bandytów na usługach niegodziwego bogacza przybywa mściciel i robi porządek, przy okazji zdobywając kobietę (tu jaszczurkę o wdzięcznym imieniu Fasola). Przy okazji jednak ów mściciel nie jest typowym rewolwerowcem z pogranicza prawa, a niepewnym własnej tożsamości kameleonem (szkoda, że owej kameleonowatości twórcy filmu prawie nie wykorzystali). Znajdzie więc nie tylko kobietę, ale i prawdę o sobie, a na dodatek posadę, bo nie będzie musiał odjeżdżać w zachód słońca, co było zwykle w westernach udziałem mściciela. To połączenie ogranego motywu i postmodernistycznego dydaktyzmu jest strawne głównie dzięki mistrzostwu autorów, bo w wielu innych amerykańskich filmach stanowi kompletnie niestrawny miszmasz. Oryginalne głosy, w tym oczywiście Johnny Depp, to popis rewelacyjnego aktorstwa. Ale i my nie mamy się czego wstydzić, gdyż polski dubbing jest z najwyższej półki, a przekład - znakomity. Słowem, "Rango" to jazda obowiązkowa dla każdego miłośnika animacji, a także miłośnika westernu, który potrafi się śmiać ze swojego ulubionego gatunku filmowego. -
- Terminator - Salvation
- cena: 62,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Jellycrusher 2011-10-09
Elfman znormalniał
Nie widziałem filmu, ale ścieżka dźwiękowa jest kiepska, zupełnie jakby nie wyszła spod pióra Danny’ego Elfmana. W tej muzyce praktycznie nie słychać owej nuty szaleństwa, dziwaczności, za którą tak uwielbiam inne soundtracki tego pana i która czyni jego muzykę rozpoznawalną na pierwszy rzut ucha. Tutaj (może poza pierwszymi dwoma-trzema fragmentami) Elfman jest właściwie nierozpoznawalny - ot, sztampowa amerykańska orkiestrowa ilustracja dźwiękowa w miarę wysokobudżetowego filmu rozrywkowego. Nuda. -
- Destroyed
- Moby
- cena: 45,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Jellycrusher 2011-09-11
Na plus (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Kiedy usłyszałem tę płytę po raz pierwszy, miałem wrażenie, że Moby powrócił z jakiegoś bardzo dalekiego miejsca, a to przecież on tylko wrócił do tego, co umie najlepiej. Po wycieczce w bardziej rockowe obszary zajął się znowu komponowaniem po prostu przyjemnych melodii osadzonych w jego ambientowych korzeniach. Opis ten pasuje do mnóstwa utworów z "Destroyed", począwszy od otwierającego krążek "The Broken Places". W "Be the One", swoistej elektronicznej mantrze, słychać nawet Moby'ego śpiewającego przez wokoder, który był standardowym wyposażeniem twórców muzyki elektronicznej w latach 80. Wokoder jest też zresztą słyszalny w wielu innych fragmentach. Przeciwnicy takiej muzyki powiedzą: "muzyczna tapeta, on gra w kółko to samo", ale to można w zasadzie odnieść nawet do twórczości największych asów ambientu, że nie wspomnę o innych gatunkach muzycznych. Cóż w tym zresztą złego, że "Sevastopol", "The Low Hum", czy "Lie Down in Darkness" dobrze się sprawdzają jako muzyka towarzysząca pracy czy podróży. Absolutnym punktem kulminacyjnym "Destroyed" jest według mnie "Victoria Lucas", wokalizowany utwór o hipnotycznym rytmie, po którym następuje kilka fragmentów niemal mu dorównujących. Wyjąwszy może "Stellę Maris" trwa to praktycznie do końca płyty, a nawet dłużej, biorąc pod uwagę, że jeśli komuś uda się zdobyć wersję japońską, otrzyma w ramach premii dwa kolejne świetne utwory: "Sandpaper", nieco podobny do "Victorii", oraz bardziej ambientowy "Slow". Na "Destroyed" Moby nie przysporzył muzyce elektronicznej żadnych nowych odkryć, ale z pewnością wzbogacił ją o wiele pięknych dźwięków.






Merlin in English














![To co dobre [Digipack] - Andrzej Piaseczny](/To-co-dobre_Andrzej-Piaseczny,images_small,11,88697994862.jpg)





