stały recenzent  Krzysztof Wasilewski

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 7

  • Sześćdziesiąt opowiadań

    Krzysztof Wasilewski 2007-06-03

    Powrót do lektur dzieciństwa   (5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Było to dawno, dawno temu, gdzieś tak przed trzydziestu laty. Był sobie, wtedy jeszcze krakowski, tygodnik "Przekrój", który drukował w każdym numerze fragmenty powieści i opowiadania. A były to czasy, w których nie było na księgarskim rynku takiego bogatego wyboru dzieł literackich jak obecnie, stąd też lektura "Przekroju" pozwalała w jakiś sposób zapełnić tę lukę. Właśnie w tamtych latach tygodnik zaprezentował kilka, może nawet kilkanaście opowiadań Buzzatiego i do dzisiaj pamiętam tę niezwykłą przyjemność płynącą z ich lektury, były takie dziwne i tajemnicze, bardzo odległe od panującej dookoła szarej rzeczywistości. Ich lektura wbiła mi się na tle mocno do głowy, że bez wahania zamówiłem pozycję zawierającą sześćdziesiąt opowiadań autora. Na pewno jednym z motywów była chęć powtórnej lektury opowiadań, tych czytanych przed wielu laty. Upływ czasu zrobił niestety swoje, nie byłem w stanie stwierdzić, które to opowiadania były wówczas prezentowane w "Przekroju". W każdym razie lektura wszystkich zamieszczonych w dziele opowiadań była przyjemnym powrotem w lata dzieciństwa. Choć muszę przyznać, że nie wszystkie utwory wydały mi się podobne w klimacie do tych czytanych kiedyś. Ale może tak właśnie być powinno, gdyż wtedy każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. W większości opowiadań realność miesza się z magią i baśnią, czytelnik nie wie, czy to jeszcze jawa, czy już senne marzenia. Kilka opowiadań podobnych jest do klimatu powieści "Pustynia Tatarów", kiedy to czytelnik czeka i jest pewien, że to na co czeka za chwilę nieuchronnie się wydarzy, ale... Są opowiadania z gatunku "opowieści z dreszczykiem", jak np. "Siedem pięter", są też takie, w których spotkać się może czytelnik ze zjawami, sporo jest tych osobliwych opowiadań, choć z drugiej strony są i takie bardziej realne, w których trudno doszukać się magii, tym jednak z kolei nie można odmówić jakiegoś znakomitego pomysłu czy sporej dawki humoru. No bo cóż może znaczyć zdanie "zdrobił pamdlując, by rzeczowić bisetne krik krak!"? Warto przekonać się o tym i sięgnąć do lektury opowiadania "Krytyk sztuki". Zresztą nie tylko tego, warto poznać wszystkie opowiadania Buzzatiego. Jeśli ktoś lubi zabawy z wyobraźnią to na pewno tego nie pożałuje.
  • Opowieści o duchach
    • Opowieści o duchach
    • Aleksander Dumas
    • (towar niedostępny)

    Krzysztof Wasilewski 2007-02-20

    Takie sobie historyjki

    Nie są to odrębne opowiadania, do jakich przyzwyczaili czytelnika Poe, James czy Lovecraft. Bohaterami jest tutaj kilka osób, które spotkały się w mniej lub bardziej przypadkowy sposób i opowiadają historie, których były świadkami lub które przydarzyły im się naprawdę, a historie te zostały wplecione w całość akcji. Dziełko (pozwalam tak je sobie nazwać ze względu na niezbyt dużą objętość) można określić jako przygodowy gatunek "płaszcza i szpady", nasączone gdzieniegdzie elementami osobliwymi i tajemniczymi. Jedną z bohaterek jest Polka, zmuszona do ucieczki po przegranej potyczce polsko-rosyjskiej w roku 1830 w Karpaty, gdzie o mały włos nie staje się wampirem. Jest także miejsce na romans, co sprawia, że ten fragment książki czyta się chyba najlepiej. W innym miejscu postaci prowadzą dyskusje o tym, czy głowa oddzielona gilotyną od ciała nadal myśli, czuje, co w dalszej części prowadzi do przedstawienia osobliwej historii nieszczęśliwej i tragicznej miłości jej bohaterów. Autorowi można jednak zarzucić to, że nie miał zbyt wielu pomysłów na opowiadania w stylu gotyckim, toteż nieco za bardzo rozwlekł wstęp, prowadzący do spotkania, czy też zgromadzenia w jednym miejscu osób, mających te niesamowite historie opowiadać. Same historyjki są różne, bardziej lub mniej udane, z pewnością jednak nie dorównują utworom klasyków takich jak Edgar Allan Poe. Widać po prostu, że jest to taki trochę produkt uboczny pisarza, znanego ze znakomitych utworów z muszkieterami w roli głównej. I to właśnie za tamte dzieła powinniśmy Dumasa cenić i pamiętać. Co oczywiście nie przeszkadza w tym, aby poznać również prezentowane "Opowieści o duchach". Polecam je dla fanów gatunku, uprzedzam jednak, że czytelnik znający twórczość mistrzów grozy może poczuć się nieco rozczarowany.
  • Zagubione duchy

    Krzysztof Wasilewski 2006-10-08

    Raczej osobliwe niż niesamowite

    Mary Wilkins Freeman jest autorką wielu opowiadań i powieści, ale tych z gatunku niesamowitych nie napisała zbyt wiele. Akurat tyle, by starczyło na zapełnienie jednego, niezbyt zresztą grubego tomiku. Samo określenie "niesamowite" jest moim zdaniem niezbyt trafne. Ja określiłbym je jako co najwyżej "osobliwe". Ci czytelnicy, którzy spodziewają się niesamowitości w stylu Lovecrafta, Poego lub Jamesa będą zapewne rozczarowani. Opowiadania Freeman nie są bowiem takimi, po których czytelnik będzie bał się zgasić światło i zasnąć. Niektóre z nich są nawet nieco nudnawe, trochę nużące w lekturze. Rozumiem jednak wydawcę, który w serii "biblioteka grozy" pragnął przybliżyć polskiemu czytelnikowi utwory autorki nie tylko znanej w Stanach Zjednoczonych, ale też uznawanej za jedną z najbardziej wybitnych i uznanych. Jedno z opowiadań, zatytułowane "Pokój przy holu" przypadło mi najbardziej do gustu i to choćby dla niego warto zaznajomić się z tą pozycją. Nie chcę zdradzać treści opowiadań, powiem tyle, że większość z nich sprawi czytającemu przyjemność, choć zbytnio nie przestraszy. Może to i dobrze, bo współczesnych, przerażających horrorów jest sporo, ale trudno wśród nich znaleźć staroświecką atmosferę świata, który bezpowrotnie już przeminął. Na pewno dużą zaletą tej książki, jak i całej serii, jest ciekawy wstęp autorstwa Marka Nowowiejskiego oraz starannie opracowana bibliografia. Widać wyraźnie, że Nowowiejski jest nie tylko doskonałym znawcą ghost stories, ale i pasjonatem tego gatunku i pragnie dokładnie przybliżyć postać autorki i jej twórczość czytelnikowi. Amatorzy staromodnych opowieści z dreszczykiem powinni jednak tę pozycję umieścić w swojej kolekcji, a przeczytać ją choćby po to, aby móc porównać utwory Freeman z dziełami bardziej znanych i częściej wydawanych autorów.
  • Boże igrzysko. Historia Polski - z autografem

    Krzysztof Wasilewski 2006-06-12

    Inne spojrzenie na historię

    Historia nigdy nie była moim ulubionym przedmiotem szkolnym. Toteż i specjalnie do jej nauki się nie przykładałem. Ale pamiętam doskonale sposób nauczania: jeśli to książę polski zdobywał ziemie pomorskie lub śląskie to je jednoczył, jeśli te same ziemie zdobywał władca niemiecki to była to grabież. Zapewne u naszych zachodnich sąsiadów nauczano dokładnie na odwrót... W dziele Daviesa mamy okazję zapoznać się z innym spojrzeniem na naszą historię i to bardzo dobrze, że autor jest obcokrajowcem, co gwarantuje, że jego podejście inne jest od prezentowanych u nas od lat stereotypów. Książka zawiera też sporo ciekawostek, których na próżno szukać w szkolnych podręcznikach. Jest bardzo pomocna w zrozumieniu polskich zawiłości historycznych. Skusiła mnie możliwość otrzymania dzieła z autografem autora. I naprawdę nie żałuję!
  • Jeden z tajemniczych władców

    Krzysztof Wasilewski 2006-04-09

    Wampiry i wilkołaki w naszym świecie

    Pozycja ta w stosunku do wersji oryginalnej została poważnie okrojona, dodatkowo polski wydawca podzielił ją na dwie części, pierwsza z nich ukazała się dwa lata wcześniej pod tytułem „Początek”. A ja właśnie jestem po lekturze tomu drugiego „Jeden z tajemniczych władców”. Mały format. Niewiele stron. Tylko osiem utworów. Czy warto? Wydawca reklamuję tę pozycję pod hasłem „Gotyk, punk, magia” Powiedziałbym, że gotyku tu najmniej, natomiast sporo punku i magii, poza tym faktycznie są to opowiadania ze świata mroku. Mroczne i niepokojące. Nie mające nic wspólnego z klasycznymi gotyckimi opowiadaniami, w których zwykle spotykamy duchy lub inne osobliwe zjawiska w starych, nawiedzonych zamczyskach, dworach czy gospodach. Akcja tych opowiadań toczy się wśród nas. Obok świata, który doskonale znamy, świata pełnego komputerów, samochodów, pieniędzy, funkcjonuje świat dziwnych stworów, wampirów i wilkołaków. Wampiry rywalizują nie tylko z wilkołakami, klany konkurują również między sobą, zawierają między sobą sojusze, zdradzają, a czasami wyłamują się i zawierają zakazane związki wampira z wilkołakiem. Świat ten daleki jest od stereotypu znanego z klasycznego „Draculi”. Okazuje się, że wampirzyce są silniejsze od wampirów-mężczyzn i że do unicestwienia wampira drewniany kołek nie zawsze wystarcza… Wielbiciele takiej właśnie tematyki nie powinni być zawiedzeni. W opowiadaniu „Nocne gry” znajdziemy się wśród wampirów, wilkołaków i gladiatorów w imperium rzymskim, a w innym utworze „Czuję oczu blask” spotkamy się nawet z samym Edgarem Allanem Poe, w jakim charakterze, przeczytajcie i przekonajcie się sami. W opowiadaniu „Miłość Potworów” jesteśmy świadkami historii zakazanego związku wampira i samicy wilkołaka, związku utrzymywanego w tajemnicy, ale mimo tego zdążającego i tak do nieuchronnego, tragicznego zakończenia. Z kolei opowiadanie „Las nocy” to opowiadanie detektywistyczne, rozgrywające się w świecie wampirów, a sam główny bohater rozgrywa skomplikowaną i ryzykowną intrygę w obliczu dwóch wampirzych klanów, przy czym do końca nie jesteśmy pewni zakończenia. Jedynie tytułowe opowiadanie rozgrywa się poza światem wampirów i wilkołaków, ale właśnie ten utwór spodobał mi się najbardziej. Czegóż my tu nie mamy: jakiś tajemniczy spisek, ukrytą wśród nas obecność obcych, zmieniające się w czasoprzestrzeni mieszkanie jednego z bohaterów, do którego raz wejście jest a raz nie ma, w każdym razie nie każdy i nie zawsze może tam trafić, nawet jeśli bardzo tego pragnie. Czy są to jedynie wizje szaleńca, czy też to my nie dostrzegamy tej prawdziwej rzeczywistości? Warto przeczytać i poznać zakończenie tej historii, choć nie jest ono zbyt zaskakujące dla wyrobionego czytelnika. Muszę jednak wspomnieć też o pewnym minusie tego tomiku. Wstęp Edwarda Kramera zatytułowany „Świat Mroku” oraz słowo końcowe „O świecie mroku słów kilka” Łukasza Pogody to dokładne powtórzenie tych samych tekstów zamieszczonych w tomie pierwszym „Początek”. Czyżby miało to na celu powiększenie objętości i tak niewielkiego zbiorku? Wszak można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że część drugą wezmą do ręki czytelnicy, którzy wcześniej zapoznali się już z pierwszym tomem. Za drugim razem mógł wydawca zrezygnować z powtarzania tych samych tekstów, zamiast tego zamieścić na przykład jeszcze jedno opowiadanie. W sumie, zwolennicy gatunku nie powinni być tą pozycją zawiedzeni, a my czekamy na następne tomiki wprowadzające nas w świat mroku.
  • Wendigo i inne upiory

    Krzysztof Wasilewski 2006-04-02

    Klasyka niesamowitych opowieści   (4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Nie ma na naszym rynku zbyt wielu klasycznych opowiadań „ghost stories”. Tym bardziej należy cieszyć się z inicjatywy wydawnictwa C&T, które zaplanowało serię „Biblioteka Grozy”. W serii tej mogliśmy poznać ostatnio najciekawsze opowiadania Algernona Blackwooda. O ile we wcześniej wydanych przez C&T opowiadaniach M.R. Jamesa oraz H.P. Lovecrafta pojawiły się znane już w Polsce utwory, to w przypadku „Wendigo” otrzymaliśmy 13 dotychczas niepublikowanych u nas niesamowitych opowiadań. Muszę przyznać, że nie jestem rozczarowany lekturą tego zbioru, choć nie jest to typ grozy, którą znamy z twórczości innych klasyków gatunku. Groza ta łączy się u Blackwooda z naturą, przyrodą, ogromnymi przestrzeniami. To właśnie przyroda i pierwotna natura buduje nastrój niesamowitości w opowiadaniu „Wierzby”, a sam utwór uważany jest za jeden z najlepszych utworów grozy napisanym w języku angielskim. Podobnie ogromne leśne przestrzenie, w których rzadko kiedy pojawia się ludzka stopa, spotykamy w tytułowym opowiadaniu Wendigo. Nie chciałbym oczywiście zdradzać treści utworów, ale mogę zapewnić, że czytelnik będzie usatysfakcjonowany lekturą, o ile lubi opowiadania w stylu Lovecrafta. Trudno tu zresztą porównywać Algernona Blackwooda do któregokolwiek z innych twórców grozy, gdyż styl autora „Wierzb” jest wyjątkowy i chyba nikomu nie udało się tego stylu udanie naśladować. Utwory prezentowane, pomimo upływu wielu lat, wydają się niezwykle świeże, a akcja wielu z nich, choćby „Wierzb” mogłaby dziać się współcześnie, choć oczywiście w dzisiejszych czasach coraz trudniej jest znaleźć tak dziewicze miejsca przyrody. W zbiorku znalazło się jednak jedno opowiadanie, nie będące typową „ghost story”. Mowa o utworze „Max Hensig”, który jest rodzajem opowieści detektywistycznej. Jest to utwór sprawnie napisany i z wartką akcją, ponadto o dużej wartości literackiej, tym niemniej zwolennicy typowej grozy mogą poczuć się nim trochę zawiedzeni. Bardzo dobrze stało się, że mamy w Polsce wreszcie wybór najlepszych utworów tego autora, gdyż dotychczas zostały przetłumaczone i wydane zaledwie dwa opowiadania, tak więc jego twórczość była u nas praktycznie nieznana. Ja w każdym razie „Wendigo i inne upiory” polecam, jest to lektura obowiązkowa dla wielbicieli opowieści niesamowitych. No i niecierpliwie czekam na kolejne pozycje zapowiadane w tej serii, bo szykują się ciekawe utwory, nieznanych dotąd w Polsce twórców grozy.
  • Trzynastu apostołów

    Krzysztof Wasilewski 2006-02-07

    Jeśli lubisz dreszczyk emocji, przeczytaj koniecznie   (7 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Po raz pierwszy mamy okazję zapoznać się z krótszymi utworami Koontza. Czyta się je z przyjemnością, choć nie jednakową przy poszczególnych opowiadaniach. Znajdziemy tu opowiadania z gatunku opowieści z dreszczykiem, ale również i takie bardziej z gatunku fantastyki. Tytułowe opowiadanie, mogące być zresztą krótką powieścią, to ciekawa, ale nie nowatorska spekulacją na temat podróży w czasie - no cóż, pomysł może nie nowy, ale czyta się bardzo przyjemnie. Lektury niektórych opowiadań (Kocięta, Czarna Dynia, W głąb ciemności) lepiej nie rozpoczynać o zmierzchu... Opowiadania powstawały na przestrzeni wielu lat, stąd też możemy ocenić zainteresowania autora w okresie ostatnich klikudziesięciu lat. Fani Koontza na pewno na tej pozycji nie zawiodą się, nawet jeśli niektóre utwory nie zdobędą ich najwyższej oceny. Ja w każdym razie bardzo polecam. Tylko dlaczego wydawca nie dokonał dokładnego przekładu tytułu, lecz stworzył swój własny? Tytuł pierwotnie planowany "Tajemnicze Autostrady" byłby naprawdę bardziej na miejscu niż to, co otrzymaliśmy w wydanym tomiku.

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Wszystkie zapowiedzi w Merlinie >>

Promocje - kupuj i oszczędzaj!