stały recenzent  ears

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 3

  • Kochaj i tańcz (książka + DVD)
    • Kochaj i tańcz (książka + DVD)
    • B. Parramore
    • (towar niedostępny)

    ears 2010-04-19

    Mnie akurat oczarował

    Mnie akurat oczarował. Chwała twórcom za to, że stworzyli obraz bez wyświechtanego słownictwa i przemocy, a, odnosząc się do końca do ostatniej sentencji p. Kamila, film w pełni przewidywalny nie jest. W moim odczuciu, w całkowicie przewidywalnym scenariuszu, główna bohaterka, Hania, stanęłaby z Wojtkiem na parkiecie w European Dance Show. Tymczasem tak się nie dzieje, choć oczywiście nie można też powiedzieć, że każda scena to pełne zaskoczenie dla odbiorcy. Przy czym, pamiętajmy, zszokowanie widza ani pretendowanie do Oskara za innowacyjny scenariusz nie były celem tego obrazu. Fakt, w filmie występuje plejada mistrzów tańca znanych z Tańca z Gwiazdami, ale proszę zwrócić uwagę, że są oni tylko wypełnieniem kadru. To role co najwyżej trzecioplanowe. I dobrze, bo przecież błyszczeć miał M. Damięcki (nie doceniałem tego chłopaka do tej pory; muszę przyznać, że warsztat aktorski-w przyp. tego obrazu-taneczny, świadomość swojego ciała, dojrzałość na planie-rewelacja) oraz I. Miko (prześliczna dziewczyna, która mnie zauroczyła; jedyna rzecz, nad którą pani Iza powinna popracować, to dykcja). Co niesie sobą ten film? - To zabawna komedia, lekka, nienachalna (postać Sławka oraz przyjaciele, współlokatorzy Wojtka) - To film o najwyższym i najpiękniejszym uczuciu - miłości (przepięknie pokazana scena spaceru Hani i Wojtka po wspólnie spędzonej imprezie, kiedy ich dłonie, tak spragnione wzajemnego dotyku, spotykają się w końcu w jednym uścisku; a scena, kiedy Hania, skruszona, przybywa w ukochane miejsce treningów Wojtka - dach - i ich wspólny występ rozpoczyna się od tańca dłoni - majstersztyk) - Przede wszystkim jednak, film jest opowieścią o tańcu. I choć znawca tańca ze mnie żaden (bo ani praktyk-na imprezach tylko stałem, podpierając filar, ani teoretyk-ot kilka obejrzanych odcinków Tańca z Gwiazdami), niektóre układy wprawiały w osłupienie - Świetna muzyka (część utworów znana, jednak w filmie w nowych, odmienionych wersjach; i, choć raczej jestem "klasykiem", zwykle najbardziej podobają mi się wykonania oryginalne, zmienione aranże wykorzystane w filmie zupełnie nie przeszkadzają w odbiorze) - Genialny montaż obrazu - nic więcej nie powiem - trzeba to zobaczyć i poczuć Gdybym miał podsumować film, napisałbym, że nie spodziewałem się, że Polacy są aż tak utalentowani tanecznie, ruchliwi, umuzykalnieni. Nie spodziewałem się, że jesteśmy (choć reżyser to nie nasz rodak) w stanie stworzyć dzieło, które może konkurować z hollywoodzkimi produkcjami (bo czy jest na gorszym poziomie niż Step up czy emitowana w kinach Fame?). Napisałbym, że zachęcam do odbioru (bo przecież nie wyłącznie obejrzenia) tego musicalu, by nacieszyć oko i ucho choreografiami oraz muzyką. Nie zostanę chyba zbesztany, kiedy napiszę, że zachęcam do obejrzenia żeńską część widowni dla kreacji M. Damięckiego oraz męską dla postaci kreowanej przez I. Miko. Film ma wadę powielaną we wszystkich polskich produkcjach-montaż dźwięku. Dialogi nagrane są zbyt cicho w stosunku do muzyki.
  • Kochaj i tańcz (Blu-Ray)
    • Kochaj i tańcz (Blu-Ray)
    • B. Parramore
    • (towar niedostępny)

    ears 2010-04-19

    Mnie akurat oczarował   (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Mnie akurat oczarował. Chwała twórcom za to, że stworzyli obraz bez wyświechtanego słownictwa i przemocy, a, odnosząc się do końca do ostatniej sentencji p. Kamila, film w pełni przewidywalny nie jest. W moim odczuciu, w całkowicie przewidywalnym scenariuszu, główna bohaterka, Hania, stanęłaby z Wojtkiem na parkiecie w European Dance Show. Tymczasem tak się nie dzieje, choć oczywiście nie można też powiedzieć, że każda scena to pełne zaskoczenie dla odbiorcy. Przy czym, pamiętajmy, zszokowanie widza ani pretendowanie do Oskara za innowacyjny scenariusz nie były celem tego obrazu. Fakt, w filmie występuje plejada mistrzów tańca znanych z Tańca z Gwiazdami, ale proszę zwrócić uwagę, że są oni tylko wypełnieniem kadru. To role co najwyżej trzecioplanowe. I dobrze, bo przecież błyszczeć miał M. Damięcki (nie doceniałem tego chłopaka do tej pory; muszę przyznać, że warsztat aktorski-w przyp. tego obrazu-taneczny, świadomość swojego ciała, dojrzałość na planie-rewelacja) oraz I. Miko (prześliczna dziewczyna, która mnie zauroczyła; jedyna rzecz, nad którą pani Iza powinna popracować, to dykcja). Co niesie sobą ten film? - To zabawna komedia, lekka, nienachalna (postać Sławka oraz przyjaciele, współlokatorzy Wojtka) - To film o najwyższym i najpiękniejszym uczuciu - miłości (przepięknie pokazana scena spaceru Hani i Wojtka po wspólnie spędzonej imprezie, kiedy ich dłonie, tak spragnione wzajemnego dotyku, spotykają się w końcu w jednym uścisku; a scena, kiedy Hania, skruszona, przybywa w ukochane miejsce treningów Wojtka - dach - i ich wspólny występ rozpoczyna się od tańca dłoni - majstersztyk) - Przede wszystkim jednak, film jest opowieścią o tańcu. I choć znawca tańca ze mnie żaden (bo ani praktyk-na imprezach tylko stałem, podpierając filar, ani teoretyk-ot kilka obejrzanych odcinków Tańca z Gwiazdami), niektóre układy wprawiały w osłupienie - Świetna muzyka (część utworów znana, jednak w filmie w nowych, odmienionych wersjach; i, choć raczej jestem "klasykiem", zwykle najbardziej podobają mi się wykonania oryginalne, zmienione aranże wykorzystane w filmie zupełnie nie przeszkadzają w odbiorze) - Genialny montaż obrazu - nic więcej nie powiem - trzeba to zobaczyć i poczuć Gdybym miał podsumować film, napisałbym, że nie spodziewałem się, że Polacy są aż tak utalentowani tanecznie, ruchliwi, umuzykalnieni. Nie spodziewałem się, że jesteśmy (choć reżyser to nie nasz rodak) w stanie stworzyć dzieło, które może konkurować z hollywoodzkimi produkcjami (bo czy jest na gorszym poziomie niż Step up czy emitowana w kinach Fame?). Napisałbym, że zachęcam do odbioru (bo przecież nie wyłącznie obejrzenia) tego musicalu, by nacieszyć oko i ucho choreografiami oraz muzyką. Nie zostanę chyba zbesztany, kiedy napiszę, że zachęcam do obejrzenia żeńską część widowni dla kreacji M. Damięckiego oraz męską dla postaci kreowanej przez I. Miko. Film ma wadę powielaną we wszystkich polskich produkcjach-montaż dźwięku. Dialogi nagrane są zbyt cicho w stosunku do muzyki.
  • Złota Kolekcja - Zacznij od Bacha

    ears 2009-07-07

    Fantastyczna   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Artyzm Pana Zbigniewa Wodeckiego znam od "takiego". Moja mama wprost rozpływała się podczas słuchania występów pana Wodeckiego, toteż, jako dziecko, byłem niejako skazany na jego twórczość. Ze względu na ówczesne czasy, okazjami do odsłuchu były najczęściej "Koncerty Życzeń" nadawane w TVP bądź nieliczne koncerty sopockie czy opolskie (re)transmitowane przez krajową telewizję. Jako bardzo młody człowiek, nie doceniałem zupełnie talentu pana Zbigniewa. Czasy się zmieniły. Ustrój się zmienił, technologia uległa zmianie, młody człowiek dorósł, spoważniał, wyrobił sobie gust. Sięgnął po płytę. Po pierwszym przesłuchaniu krążka, a może po przestudiowaniu tylej okładki z tytułami, zaszufladkowałem ją jako taką, która ma przyciągać wzrok. Potencjalny klient ma ją kupić dla pierwszych siedmiu pozycji. No, potem może jeszcze "Chałupy" i "Pszczółka", i "Oczarowanie". Pierwsze siedem piosenek, bowiem, to sztandary, kawałki - ikony, sama śmietana Wodeckiego. Słuchając ich, widzę Telewizyjny Koncert Życzeń z Krystyną Loską, Bogumiłą Wagner i Bogusławem Kaczyńskim z czarno-białymi klipami Zbigniewa Wodeckiego. Młodnieję o te dwadzieścia parę lat. Jednakże na płycie mamy 19 utworów. Im dłużej słucham tego krążka, tym bardziej przekonuję się do tego, że jest genialny, tym bardziej doceniam kunszt i warsztat, i talent tego człowieka. Wyśmiewanego niejednokrotnie za czuprynę, za okulary... Zupełnie niepotrzebnie przecież. Kolejne kawałki to mniej znane utwory. Ale mniej znany nie oznacza: "gorszy", "słaby". Wsłuchajcie się w nie, wsłuchajcie się absolutnie genialny głos człowieka, który naprawdę potrafi śpiewać. Nie to co, pożal się, Boże, niektóre dzisiejsze "gwiazdki". Totalnie czysty - bez nuty fałszu (posłuchajcie "dwunastki", gdzie pan Zbyszek genialnie "wyciąga" jak wysoko przecież kolejne wersy piosenki w duecie, wsłuchajcie się w muzykę, której jest autorem), obdarzony absolutnym słuchem muzycznym (posłuchajcie "dziesiątki" - kawałka totalnie nie w stylu tego gentlemana, gdzie Wodecki długie fragmenty śpiewa a-capella), a do tego przecież jeszcze grający na kilku instrumentach. Warsztat, to, czym może zaimponować, jest ogromny. Głos, wokal, skrzypce, trąbka. Aranżer i kompozytor. Wczujcie się w walca z "czternastki". Widzicie "Taniec z gwiazdami" czy właśnie znaleźliście się na profesjonalnym konkursie tańca towarzyskiego? Posłuchajcie spokojnej, nastrojowej "piętnastki" z muzą pana Zbyszka i słowami W. Kejnego. Poczujcie, (Panie), gęsią skórkę przy "szesnastce", w której Wodecki wyznaje Wam miłość, posługując się słowami Z. Książka. Odlot. Jego muza, oczywiście. Ta czystość głosu. Zasypiajcie przy "siedemnastce" - kołysanka. "Dobraaaaaaanoooc, dobraaaaaaanoooc..." Kosmos! Słucham tej płyty na dość wysokiej klasy sprzęcie. Jej realizacja techniczna - bez zastrzeżeń - dźwięk czysty i dynamiczny - nie to co niektóre inne produkcje. Jeśli macie ochotę posłuchać doskonałego kunsztu Zbigniewa Wodeckiego, nawet się nie zastanawiajcie. Jeśli oczekujecie dobrze zrealizowanej płyty CD, nie zawiedziecie się. Do tego ta cena, która po prostu zachęca do kupienia tego krążka. Uważam, że Wodeckiego słuchać mogą też mężczyźni. Płyta raczej nie jest wyłącznie dla kobiet.

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Promocje - kupuj i oszczędzaj!