speedi

Rekomendacje:
- Stasiland
- Detektyw Monk jedzie na Hawaje
- Ptak, Cyna i pies sąsiadów
- Dzieła Stanisława Lema. Solaris, tom 3
- Madame
- Koszmarny Karolek. Koszmarny komplecik (+ CD)
- Ktokolwiek widział
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 201
-
- Morderstwo w Madingley Grange
- Caroline Graham
- (towar niedostępny)
speedi 2008-05-15
Życzymy udanego morderstwa (19 z 20 uznało tę recenzję za pomocną.)
Ta powieść Caroline Graham, spoza serii o Midsomer, pochodzi z 1990 roku. Przyznaję, że jest dla mnie zaskoczeniem i to bardzo miłym, szczególnie w porównaniu z dość przygnębiającą "Zawiścią nieznajomego". Króluje w niej doskonały humor słowny i sytuacyjny oraz świetnie odmalowane niesamowite postaci. Są bowiem różne podejścia do pisania kryminałów. Głęboko psychologiczne, mocno dramatyczne, nadzwyczaj poważne i dręczące czytelnika. Pani Graham zaś wywołuje na twarzy czytelnika szczery uśmiech i to nie rezygnując z wysokiej jakości swojej prozy. Zalążkiem fabuły tej powieści jest dość proste, często spotykane pytanie: jak podreperować własny budżet mocno nadwątlony kosztownym życiem? Odpowiedź sama ciśnie się na usta: ciężką, mozolną, uczciwą pracą. Rodzeństwo Simon i Laurie Hannaford, na szczęście nie musi uciekać się aż do tak męczącego sposobu rozwiązania swoich problemów. Pilnując majątku ekscentrycznej - jak to na Wyspach bywa - cioci Maud, okazałej posiadłości Madingley Grange, wpadają na pomysł zorganizowania płatnego weekendu z dreszczykiem. Wbrew początkowym obawom znajdują się liczni chętni do wysupłania znacznego grosza za parodniową dawkę emocji, szczyptę snobizmu i dodawany gratis kęs luksusu. I jak się można spodziewać tworzą oni zbiorowisko dziwaków i oryginałów. Dołączają do sprytnego - przynajmniej w połowie - rodzeństwa i zatrudnionej przez nich na czas imprezy, budzącej dość dziwne wrażenie służby. Gorączkowo czekają na dramatyczne wydarzenia, które mają ożywić ich monotonne życie. Na pierwszy rzut oka powieść przypomina książkę Agathy Christie "Morderstwo odbędzie się". Jest to jednak dość powierzchowne podobieństwo, choć inspiracją były - co wynika z treści - te właśnie przygody słynnej panny Marple. Całość jest na bardzo dobrym literackim poziomie. Po pierwsze - powieść jest dynamiczna i po brzegi wypełniona humorem. Po drugie - postaci są wyraziste, oryginalne, pikantne, z charakterem, kryjące różne tajemnice, dziwne, a można by rzec, że dziwaczne. Warto zwrócić uwagę na dość ekscentryczną parę, kamerdynera i pokojówkę, oraz na niesamowitą rodzinkę Gibbsów którą tworzą Gibbs, Gibbs i Gibbs czyli w języku potocznym: Fred, Vi i Matka... Po trzecie: świetne są uwagi, obserwacje i dialogi. Pełne życia, ironii i uszczypliwego humoru. Po czwarte: sytuacje. Pisarka potrafi wydobyć z prostych zdarzeń mnóstwo słabo widocznych szczegółów, spojrzeć na nie z innej strony i tak je przedstawić, że bawimy się doskonale. Całość jest napisana z polotem i energią, która pięknie kontrastuje z przysłowiową angielską flegmą. Taka forma i taka dawka solidnego wyspiarskiego humoru powinna przypaść do gustu nie tylko wielbicielom inspektora Barnaby'ego i sierżanta Troy'a. Powieść zawiera wszystko to za co cenię prozę pani Graham: niemęczące bogactwo szczegółów, zaskakujące obserwacje, umiejętność ukazywania postaci z różnych stron, elegancki język i formę, niebanalną treść opartą o banalne sprawy. Autorka lubi to co robi co widać, słychać i czuć. -
- Zawiść nieznajomego
- Caroline Graham
- cena: 27,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
speedi 2008-05-08
Dobrego kryminału niełatwe początki (7 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
To pierwsza powieść kryminalna pani Caroline Graham pochodząca z 1984 roku. Jaka jest w porównaniu z najbardziej dziś znana w Polsce serią jej książek o targanym zbrodniami Midsomer? Jednym słowem słabsza, choć wbrew pozorom nie tyle zła, co raczej niedopracowana. Nie są to na szczęście jakieś pierwsze pisarskie próby, które przeleżały całe lata w zakamarkach szuflady i z zapałem zostały wyciągnięte na światło dzienne przez nadgorliwego redaktora. Powieść jest w porównaniu z późniejszą twórczością pani Graham po prostu mniej wyrafinowana, zbyt rozwlekła, nadmiernie skoncentrowana na introspekcji. Cóż, można by rzec: powieść dla wybranych. To w dużym stopniu studium psychopatycznego umysłu, który nie potrafi wyrwać się z zaklętego kręgu własnego chorego "ja". Który każde słowo i każdy gest interpretuje w odniesieniu do siebie doszukując się w nich dowolnych bardzo subiektywnych znaczeń. I który każde niepowodzenie i każdą porażkę zrzuca na innych, na los, na obiektywne przyczyny, z uporem szukając jej źródeł na zewnątrz siebie. To studium osoby niepotrafiącej w gruncie rzeczy stawić czoła rzeczywistości, żyjącej w sztucznym świecie własnych wyobrażeń. To z pewnością udało się pisarce całkiem nieźle, oddać tę całą zwichrowaną rzeczywistość. Z resztą nie poszło już tak dobrze. Braki widoczne są głównie w fabule. Szkoda, że proporcje są w tej książce właśnie takie, przeładowanie przemyśleniami i obserwacjami bohaterów kosztem samej akcji i odpowiednio zbudowanego napięcia. Dominuje tu raczej atmosfera dość nużącego zmęczenia, którą stwarzają dręczące, mroczne myśli różnych neurotycznych osobowości. Ten nadmiar bezpośrednich relacji z "duszy" bohaterów dla większości czytelników może być po prostu zbyt przygnębiający i zniechęcający. Wydaje się, że autorka nie odnalazła tutaj jeszcze swojego charakterystycznego stylu, który tak skutecznie przyciąga uwagę w kolejnych jej powieściach. Za bardzo bowiem koncentruje się na wewnętrznych przeżyciach postaci, zbyt mało na świecie zewnętrznym, brakuje dynamiki i jakże oczekiwanego w kryminałach zaskoczenia. Postaci są zbyt szablonowe, szczególnie te pozytywne, i często niewiarygodne w swoich zachowaniach. Graham już w tej powieści pokazuje nam ostre "pisarskie pazurki", trudno wiele zarzucić jej umiejętnościom formalnym. Zwraca uwagę jakże charakterystyczne dla pisarki bogactwo szczegółów, wyostrzony zmysł obserwacji, ładny, bardzo bogaty język, dzięki któremu opowieść toczy się dość płynnie. Mimo wymienionych zalet, wydaje się jednak być to proza skierowana głównie do tych, którzy psychologiczne obserwacje cenią wyżej niż akcję i jej zaskakujące zwroty. Do tych, których bardziej interesuje osobowość bohaterów i zawężone tło wydarzeń niż fakty i zmienna, urozmaicona akcja. Z pewnością jest to pozycja warta lektury dla osób, które cenią twórczość pisarki. Mogą tu bowiem poznać jej inną twarz, literacko młodszą, prześledzić znaczącą drogę twórczą jaką przeszła od napisania tej powieści do swych szczytowych osiągnięć. -
- RollerCoaster Tycoon 2 (eXtra Klasyka Gold)
- (towar niedostępny)
speedi 2008-04-29
Hej ho, hej ho do parku rozrywki by się szło! (5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Od czego by tu zacząć? Obok głównego wejścia warto chyba postawić coś dla niecierpliwych maluchów. Jakiś Pałac Duchów, tor samochodowy czy karuzelę z dynamiczną muzyczką? Co się zmieści to będzie. Teraz coś dla spragnionej emocji młodzieży. Zakręcony jak lody włoskie bajeczny rollercoaster! Gotowy model z katalogu lub produkt rąk własnych, choć takie wezwanie to nie jest bułka z miksem. Taki, po którym nogi są jak z waty, a na twarzy króluje wiosenna zieleń. Mało miejsca?! To może wieża z szybko opadającą kabiną i równie szybko przyspieszającym sercem? Ach! To pokarm dla ducha. Trochę złośliwie można tuż obok postawić parę budek z pokarmem dla ciała: chipsy, napoje, hot dogi, lody. Jak w pobliżu jest akwen to puśćmy tam kolorowe łódki, niech i starsi mają dla siebie coś miłego i odprężającego. Warto też zadbać o alejki, ławeczki, latarnie, klomby. Zatrudnić porządkowych, ekspertów od koszenia trawy i zbierania śmieci, techników, którzy pilnują, żeby nie zdarzały się u nas zbyt często awarie. Gdzieniegdzie postawić jakieś kino, wieżę widokową, labirynt. Tak by wszystkie pokolenia i wszystkie stany były szczęśliwe. Należy pamiętać o sklepikach z pamiątkami, balonami oraz o punktach informacyjnych! Gotowe? No, na razie może być. Zawsze przecież można coś dobudować. A zatem otwieramy pierwszy w życiu park rozrywki! Najlepiej na początku korzystać z gotowych scenariuszy. Wiemy co mamy osiągnąć, zadanie mobilizuje, a jak dotrzeć do celu to już nasza prywatna sprawa. Budujemy, tworzymy, sprzedajemy bilety... to znaczy radość, zadowolenie i emocje! Ta gra, mimo swoich lat, ma ciągle sporo uroku. Nie jest wcale taka prosta na jaką wygląda, potrafi przykuć uwagę na wiele, wiele godzin. Miło przyglądać się wędrującym po parku rozrywki gościom. Miło, choć nie zawsze, poznać ich myśli i opinie o naszym dziele. To wprost niesamowite jak po pewnym czasie nasz lunapark tętni życiem. Ta gra wciąga jak solidny wodny wir. Pozwala wykazać się kreatywnością, zmysłem fachowca od zarządzania i marketingu. Pozwala bawić się już dzieciakom w wieku 8-9 lat, i oczywiście tym do 100. Dla młodszych może być trochę za trudna, choć to już zależy tylko od dziecka. To jedna z lepszych gier dostępnych na rynku za tak niewielkie pieniądze, tym bardziej, że wzbogacona o dwa dobre dodatki. Zabawa jest naprawdę przednia co może potwierdzić nie tylko moja nastoletnia córka, ale i ja, zdaje się, że już raczej młody inaczej pan. A jak się uda wykonać scenariusz w 100% to być może w górę polecą setki kolorowych balonów. To ci dopiero radość i satysfakcja! -
- Detektyw Monk i strajk policji
- Lee Goldberg
- (towar niedostępny)
speedi 2008-04-27
Porządkowanie i poprawianie świata to jego udręka i pasja (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Biorę do ręki kolejny tomik - stanowczo zbyt chudy! - przygód detektywa Adriana Monka. Wydawać by się mogło, że już powinno mi się znudzić. Otóż nie. Życie każdego dnia stawia przed Monkiem tyle różnych zdarzeń, ludzi, mikrobów i innych powodów do obaw, że wystarczy ich jeszcze na wiele nowych tomów. Ta książka trzyma dobry poziom pozostałych z cyklu. Bawi, śmieszy, poraża humorem, wzbudza współczucie, uzależnia, rozśmiesza. Ma swoje perełki, jak scena z wizytą detektywa i jego asystentki w galerii sztuki nowoczesnej. Pisarz serwuje nam tu obraz przerażenia Monka kłującymi w oczy dziełami abstrakcyjnego ekspresjonizmu, jego uroczy zachwyt nad oświetloną punktowym reflektorkiem plastikową butelką płynu do mycia okien i brawurową tyradę Teeger na temat wartości artystycznych kartonu mydełek Brillo oraz kontekstowości bycia dziełem sztuki. Te dialogi i wywody są wprost znakomite, bawią i to w wyszukany sposób. Podobnie jak rozkoszna rozmowa z dość dziwnym - o ile to słowo ma jeszcze jakiś sens przy wielorakich obsesjach Monka - detektywem Wyattem, chwilowym podwładnym Adriana, o roli dokładnego sprzątania ulic i jakże różnorakich środkach do osiągnięcia tegoż. Muszę przyznać, że autor ciągle zaskakuje nas świeżymi pomysłami. W tej powieści Monk zostaje postawiony w sytuacji, o której od dawna śnił i marzył, zostaje tymczasowo przywrócony do służby, a nawet jest mianowany szefem wydziału. A gdzie jest wtedy niezawodny kapitan Stottlemeyer? Otóż szeregi policji opanowuje wyjątkowo zjadliwa forma pewnej zakaźnej choroby zwanej "niebieską grypą". Policjanci walczą o podwyżki, a nie mogąc jako mundurowi strajkować masowo biorą L-4. Biedny Monk dość szybko uświadamia sobie, że wcale nie jest tak do końca szczęśliwy z zaistniałej sytuacji. Jest łamistrajkiem, tak też traktują go koledzy po fachu i pozostaje mu tylko liczyć na siebie i gromadę dziwacznych indywiduów, byłych funkcjonariuszy, którzy zostają w trybie przyspieszonym ściągnięci mu do pomocy i jako detektywi rozchodzą się po mieście siejąc strach i spustoszenie. Kataklizmy uwielbiają chodzić stadami, więc oprócz niesamowitych pomocników dziwne przypadki mnożą się Monkowi jak króliki. Świat to być może za mało, ale całe miasto to jednak za dużo, nie daje on wszystkiemu rady, a w rzeczywistości nie wie choćby jak kierować ludźmi. Jego domeną jest rozwiązywanie trudnych zagadek, a nie zarządzanie szalonymi zasobami ludzkimi. Spraw jest nagle tak wiele, w tym takich jak zabójstwo astrologa i seria tajemniczych napadów połączonych z ofiarami śmiertelnymi, że nie wiadomo od czego zacząć. A tu jeszcze na komendzie trzeba zdecydowanie wziąć się za sprawę wyjątkowej wagi: generalne porządki. Czytelnicy jak zwykle mają zagwarantowane parę godzin dobrej zabawy i śmiechu bez dopalaczy. Nie braknie błyskotliwych uwag Natalie, starć uporządkowanego detektywa z wszechobecnym chaosem świata, sytuacji nie tyle absurdalnych co stających się takimi w obecności stale poprawiającego świat detektywa Monka. -
- Spirale strachu
- Jeffery Deaver
- (towar niedostępny)
speedi 2008-04-24
Zaskakujący Deaver (6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Jeffery'a Deavera znamy głównie z dłuższych, rozbudowanych form powieściowych. Z postaci Lincolna Rhyme'a i Amelii Sachs, które znalazły już w naszych umysłach trwałe miejsce nie tylko poprzez kolejne książki, ale i poprzez całkiem udane adaptacje filmowe. A tu kolejne zaskoczenie! Szesnaście opowiadań - historii-niespodzianek, przewrotnych, doskonale spuentowanych, nasyconych charakterystycznym czarnym humorem autora. Deaver pokazuje w nich zdawałoby się zwykłych, jak najbardziej przeciętnych ludzi. Takich, których mijamy na ulicy bez zwracania na nich uwagi. A przecież całkiem możliwe, że kryją oni w sobie niejedną tajemnicę, czasami bardzo mroczną. Pisarz igra z czytelnikiem nastrojami, pierwszymi wrażeniami i zasadami przyczynowo-skutkowymi. Tak silnie sugeruje nam jedno, że widząc drugie stajemy osłupiali jak zające w silnym świetle samochodowych reflektorów. I o to właśnie chodzi! O zabawę, zaskoczenie i trafienie - jak we wstępie zaznacza autor - opowiadaniem jak pociskiem snajpera: szybko i w sposób porażający. U Deavera wszystko się może zdarzyć, za miłym uśmiechem bohatera kolejnej opowieści może kryć się okrutne wyrafinowanie, a za etykietką groźnego przestępcy - proste ludzkie odruchy. Ten zbiór dowodzi jakości warsztatu pisarskiego autora, jego pomysłowości, biegłości, wyobraźni i umiejętności zamknięcia historii w niewielu słowach. Deaver jawi się prestidigitatorem, wyciągającym z czarnego pisarskiego cylindra zupełnie niespodziewane zakończenia swoich opowiadań. To co stosował w powieściach w sposób bardziej rozbudowany, narastający z wolna i z wyrafinowaniem, tu wykonuje w formie dynamicznego salta. Spróbujmy może oprócz zwykłej lektury zabawić się we wcześniejsze rozszyfrowywanie każdej z szesnastu zagadek. Ciekawe w ilu przypadkach to się uda? Tym, którzy znają pisarza z jego powieści polecam jako interesującą odmianę. Tym, którzy nie znają, jako być może początek kolejnej literackiej znajomości. -
- Panowie świata. Dzieje teorii spiskowych
- Juan Carlos Castillón
- (towar niedostępny)
speedi 2008-04-17
Kto w końcu rządzi tym światem? (5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Spiski, teorie spiskowe i tajne stowarzyszenia stały się poważnym elementem współczesnego świata, gdzie prawie każdy słyszał o Opus Dei, Klubie Bilderberg czy Iluminatach. Wierzymy w nie czy nie, oddziałują na nas poprzez filmy, powieści, opracowania, dyskusje. "Jak można zignorować Iluminatów, jeśli wierzy w nich nawet Homer Simpson?" - oto jest pytanie! No właśnie, jak przy tym nieustannym naporze wspaniale rozwijających się teorii pozostać czystym i niewinnym, jak oddzielić ziarno od plew, fakty od fikcji?! Wydaje się to niemożliwe. Autor książki podjął się zatem trudnego zadania. Jego celem nie jest analiza wszystkich wielkich teorii spiskowych, a skoncentrowanie się na tych z nich, które określić można jako "Wielką Zmowę", a związanych z masonami, Iluminatami, jezuitami, Żydami, templariuszami i bankierami. Castillon szuka początków upowszechnienia tych poglądów, próbuje zbadać ich przyczynę, porównać rzeczywistość historyczną z mitem. Poczynając od rewolucji francuskiej dochodzi aż do czasów współczesnych z uwagą śledząc rozkwit myślenia spiskowego. Autor zauważa, że teorie spiskowe nabrały znaczenia wraz z czasami nowożytnymi. Z jednej strony wsparciem służyły im bowiem rozwijające się, coraz bardziej powszechne media - nośnik informacji, sensacji i plotek - z drugiej coraz większa złożoność otaczającego świata. Spiski bowiem starają się nadać sens skomplikowanej rzeczywistości w której często miast rozumu i myślenia króluje chaos i podniesiona do rangi państwowej przypadkowość. Teorie spiskowe są odpowiedzią na niezrozumiałe i pogmatwane losy świata. Książka nie jest łatwa w lekturze, pełna dat, faktów, nazwisk, powoływania się na rozmaite źródła. Można się nie tylko pogubić, ale i zmęczyć. Nie jest to zatem dobra lektura "dla początkujących". Dla biegłych w temacie będzie być może znacznie ciekawsza, zaś u zwolenników wszechobecnych spisków stanie się kolejnym dowodem na ich istnienie. Każde nie do końca zrozumiałe zdanie czy fakt będzie można - odpowiednio komentując i interpretując - ukazać jako kroplę w morzu otaczającego nas wielkiego spisku. -
- Upadek
- Jared Diamond
- cena: 45,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
speedi 2008-02-26
Rozkwit jednych, upadek drugich (4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Profesor Diamond w swojej kolejnej książce zajmuje się tematem stosunku społeczeństw do środowiska i wpływu podejścia do otoczenia na ich rozwój, przetrwanie czy upadek. Autor uważa, że nieumiejętność rozsądnego korzystania ze środowiska była - obok militarnych czy ekonomicznych - jedną z przyczyn upadku wielu dobrze rozwiniętych społeczeństw. Koncepcja ciekawa, opracowanie - nawet swymi gabarytami - zdaje się świadczyć o wadze tematu. Dzisiejsze czasy, coraz częściej towarzyszące im gwałtowne zjawiska pogodowe sprawiają, że pytania o nasz wpływ na przyrodę i umiejętność właściwego korzystania z jej zasobów stają się coraz bardziej istotne. Nie wiemy czy kiedyś, wieki temu, Majowie, mieszkańcy Wysp Wielkanocnych czy starożytnego Egiptu również je sobie zadawali. Większość z nich żyła w dość świecie, któremu daleko było do "globalnej wioski" i jej globalnych problemów. Korzystali z dóbr, które mieli na wyciągnięcie ręki. Jedni czynili to z rozsądkiem i mądrością, inni, pewni siebie i zadufani, beztrosko czerpali ze środowiska jak ze studni bez dna. Ci pierwsi przetrwali wieki, zarówno lata "tłuste" jak i "chude". O tych drugich, nierozważnych, możemy się już tylko uczyć na lekcjach historii lub z książek takich jak ta. Autor analizując przeszłość chce wyciągnąć wnioski na przyszłość. Gra idzie bowiem o stawkę jaką jest przetrwanie naszej cywilizacji. Styl "Upadku" jest poprawny, choć lekko przegadany. Książka nie jest napisaną językiem prostym, porusza jednak ciekawy i aktualny temat, a pewną kontrowersyjnością wielu tez zachęca do dyskusji. Autor stosuje w książce metodę porównawczą, stara się każdy z przypadków omawiać według tych samych, określonych reguł. Można się nie zgadzać z wnioskami wysnuwanymi przez Diamonda, z takimi, a nie innymi tezami, jest na to jeszcze czas. Nie sposób jednak je ignorować. -
- Morderstwa w Midsomer, cz. 9 - Cień zza grobu
- Jeremy Silberston
- (towar niedostępny)
speedi 2008-01-14
Bać się należy żywych, nie duchów
Ten odcinek serialu nie tylko bawi, ale i uczy. Gra aktorów jest na jak zwykle bardzo dobrym poziomie. To rzecz charakterystyczna wielu angielskich seriali telewizyjnych, dbałość o ciekawą, profesjonalną obsadę. W filmie spotykamy małą galerię cudaków i dziwaków wśród których postać inspektora Barnaby'ego błyszczy swoim wyjątkowym spokojem, racjonalizmem i normalnością. Za wszystkimi niezwykłymi wydarzeniami stoją, jak się można spodziewać, żywi ludzie i nie dająca się do końca zapomnieć przeszłość, sentymenty i skrywane uczucia. W tym filmie widać, że historia, nawet ta zamierzchła, często potrafi być nad wyraz żywa, a przynajmniej kierować postępowaniem jak najbardziej współczesnych osób. Szczególną rolę, taki drobny smaczek, w tym odcinku "Morderstw w Midsomer" odgrywa aromatyczna paczka wędzonych makreli, ale szczegóły z nią związane warto chyba poznać samemu. Tym razem miejsce akcji i liczba osób zamieszanych w wydarzenia są dość skromne. Same wypadki zaś są troszkę wydumane, choć mamy tu parę sytuacji z ciekawym wykorzystaniem praw fizyki. -
- Ryzyko zawodowe
- Stella Rimington
- cena: 9,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
speedi 2007-11-29
Walka, która przypomina niewdzięczną, mozolną pracę
Autorka tej powieści, Stella Rimington, była jeszcze nie tak dawno temu dyrektorem generalnym MI5, instytucji brytyjskiego kontrwywiadu. Teraz zaś pisze książki. Cóż, taki już ten człowieczy los. Nie pisze źle, choć początek powieści wzbudził we mnie obawy co do sensowności dalszej lektury. Na szczęście był to tylko początek, powieść bowiem nieźle się rozwija i pozostaje wrażenie coraz lepszego stylu, im dalej "w las" tym lepiej i ciekawiej. Nie wszystkie elementy są tu dobre, ale oceniając debiut prozatorski należy być wyrozumiałym. Temat należy do modnych i miodnych zarazem: terroryzm. Trudno tu wymyślić coś całkiem nowego, chyba że da się ponieść fantazji i stworzy utwór na pograniczu wybujałej fantazji i skromnej rzeczywistości. Podstawową zaletą książki jest ukazanie normalnej pracy agenta. Ciężkiej, mozolnej, opartej na doświadczeniu, intuicji, przeczuciach. Na zwracaniu uwagi na drobiazgi. Na rzecz jednego agenta pracują czasami dziesiątki ludzi. Sprawdzają, analizują, poszukują. Jego zadaniem jest zebrać to wszystko w jedną sensowną całość. W bardzo ograniczonym czasie poskładać kawałki puzzli i stworzyć właściwy obraz przed, a nie po faktach. I to możemy zobaczyć i odczuć w tej książce. Świat ludzi zajętych pracą, która nie mieści się w konkretnych godzinach. Rimington pokazuje środowisko tajnych służb, rozgrywki między wydziałami, animozje, wzajemne reglamentowanie informacji. Nie liczy się bowiem tylko efekt działań, ale i splendor z nimi związany. Najsłabsze są tu portrety psychologiczne postaci. Dość nędzne, na poziomie romansów kioskowych, są rozważania o problemach uczuciowych głównej bohaterki, Liz Carlyle, oficera wywiadowczego zajmującego się działaniami antyterrorystycznymi. Ciekawe są obserwacje osób pochodzących z różnych angielskich sfer społecznych, rzecz nie do końca zrozumiała w naszym kraju. Powieść ma trochę minusów, przynajmniej z mojego punktu widzenia. Akcja momentami się wlecze, niektóre rozbudowane opisy krajobrazów czy otoczenia męczą i drażnią. Uciążliwe jest, tak charakterystyczne dla Brytyjczyków, żonglowanie wieloma nazwiskami i imionami. Z początku trudno się w tym połapać kto jest kim. W sumie jednak powieść ma swój klimat. Jest napisana przez osobę kompetentną i to się w niej wyraźnie odczuwa. To już kwestia naszego wyboru, czy wolimy wątki sensacyjne wydumane czy też zbliżone do rzeczywistości. Stella Rimington stawia na te drugie. Na w miarę rzetelny obraz rzeczywistości, a nie fajerwerki pisarskiej wyobraźni. -
- Czego boją się anioły
- C.S. Harris
- cena: 28,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
speedi 2007-11-19
Po mrocznych, zasnutych gęstą mgłą ulicach dziewiętnastowiecznego Londynu (3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Czego zatem naprawdę mogą bać się anioły?! Stąpać tam, gdzie niektórzy ludzie bez obaw stawiają swe stopy?! A może ludzkich namiętności, które potrafią być piękne i czyste, ale też tak potworne, że czasami lepiej o nich nawet nie wiedzieć, a cóż dopiero ich doświadczać?! Ta powieść pulsuje od emocji. Napisana jest przez kobietę, a przeznaczona głównie, choć nie jedynie dla kobiet. Romans osadzony w historii, klasyczny w formie kryminał, powieść przygodowa?! Trudno jednoznacznie ocenić. Miejscem akcji, przynajmniej tym zewnętrznym, jest Londyn roku 1811. Innym miejscem są ludzkie serca i umysły, tak bardzo nam mimo wielu minionych lat bliskie. Ktoś dopuszcza się brutalnego mordu na młodej aktorce. Jej zakrwawione i zbezczeszczone zwłoki zostają znalezione na stopniach ołtarza pewnego kościoła. Ślady zdają się jasno wskazywać na jedną osobę, ale prowadzący sprawę jest coraz bardziej niepewny swoich pierwszych wniosków. Im dalej szuka i im bardziej się zagłębia w sprawę tym więcej osób wydaje się podejrzanych. Wraz z sędzią pokoju sir Henrym Lovejoy'em i głównym bohaterem powieści, posądzanym o morderstwo Sebastianem St. Cyra, synem hrabiego Hendonu, wędrujemy przez ciemne i niebezpieczne ulice Londynu. Bierzemy udział w pościgach i zasadzkach, w kradzieżach i spiskach, w burzliwym okresie gwałtownych przemian państwa brytyjskiego. Doświadczamy skomplikowanych i nie zawsze łatwych w ocenie ludzkich uczuć. A wszystko to w pełnej niezwykłej atmosfery, plastycznych opisów, nagłych zwrotów akcji, ślepych zaułków fabuły, powieści pani Harris. To pierwszy tom z cyklu o przygodach młodego hrabiego Sebastiana. Dwa kolejne już się ukazały w wersji angielskiej. Dobrze napisane, barwne, coś co można ocenić jako porządną klasyczną literaturę rozrywkową na dobrym poziomie literackim. I wbrew pozorom, nie tylko dla pań.






Merlin in English






![Myśliwiecka [Digipack] - Artur Andrus](/Mysliwiecka_Artur-Andrus,images_small,4,MYSTCD188.jpg)













